nbw: Redefine the undefined

O Sieci, standardach i róznych takich…

Abandon all hope

  • Filed under: web
Sunday
Mar 5,2006

Dune CD, Cannon Fodder, Transarctica, Frontier - First Encounters, Burntime, ohmegosh - muzyka, instrukcje obsługi i gry, gry, gry w które kiedyś chciało się zagrać ale nie można było dorwać działającej wersji u pirataw sklepie (które nie istniały, a te które istniały i tak piraciły, bo nikogo nie było stać na oryginały). Abandonia to nie The Underdogs, ale to dobrze - przynajmniej można u nich ściągnąć dowolną ilość gier, z pełną przepustowością łącza. Polecam.

  • Comments Off
  • Friday
    Mar 3,2006

    O tym, że base potrafi mocno namieszać w drzewku DOM Internet Explorera, wie chyba każdy, kto trochę dłużej zajmuje się tworzeniem stron internetowych. Jeśli ktoś z czytających nie wie o co chodzi, to śpieszę wyjaśnić pobieżnie, że w stronie z base, body staje się dzieckiem tak base, jak i html.

    Niestety, to nie koniec problemów.

    Zastosowanie base sprawia, że IE zaczyna w bardzo dziwny sposób traktować zawartość elementów pozycjonowanych relatywnie (position: relative;). Stają się one “blokiem”, co utrudnia, bądź wręcz - uniemożliwia, zaznaczenie i skopiowanie tekstu.

    By problem rozwiązać, wystarczy dopisać po base, </base>. A najlepiej - ująć to w komentarze warunkowe. Krótką charakterystykę z tym błędem “w akcji”, można znaleźć tutaj

    Tuesday
    Feb 14,2006

    Łyżka miodu

    Wczoraj postanowiłem skorzystać z serwisu interflora.pl, który znam już od lat i wydałem tam niebagatelne pieniądze. Do tej pory zawsze wszystko było w porządku, ale tak naprawdę - nie korzystałem z tego serwisu zanadto, więc moje doświadczenia sprowadzały się do złożenia zamówienia i przefaksowania potwierdzenia przelewu.

    Tym razem postanowiłem się w końcu w nim zarejestrować, by skorzystać z jego rozszerzonej funkcjonalności, promocji i tym podobnych “ficzerów”.

    Trzy łyżki dziegciu

    Niestety, funkcjonalność tego serwisu pozostawia wiele do życzenia.

    Chociaż rzeczywiście, mogę zdefiniować adresy i jednym kliknięciem wysłać im kwiaty czy upominki, to sprawa najistotniejsza dla klienta - bezpieczeństwo i kontrola nad transakcją jest potraktowana co najmniej po macoszemu.

    Pół biedy, jeśli korzystamy z karty płatniczej. Jednak, jak wiadomo, mniej niż 20% z niej korzysta w internecie, więc Poczta Kwiatowa wprowadziła usługę przelewy24, które obsługują także mój bank. Świetnie - pomyślałem. Problem pojawił się jednak już przy samym zleceniu.

    Początek nie był zły - wybrałem swój bank, ofertę Przelewy24 i kliknąłem “dalej”. I tu pojawił się pierwszy zgrzyt.

    Okazało się bowiem (taki mały, nieistotny, szczegół), że mój bank oferuje możliwość dokonania przelewu w tym magicznym kwiatkowym systemie, tylko między godziną 7 a 19. Ponieważ zamówienie składałem po godzinie 24, zaoferowano mi możliwość dokonania przedpłaty, bez informacji o tym, jak taka przedpłata zostanie potraktowana oraz bez informacji, czy w razie czego, taką przedpłatę odzyskam. Czas naglił (mamy 15 minut na zrealizowanie transakcji) więc zdecydowałem się zaryzykować.

    Pojawia się jednak pierwsze pytanie - czy o tak istotnej kwestii nie można było poinformować wcześniej? Czy wysiłkiem ponad normę byłoby dopisanie jakiejś informacji co do godzin dokonywania transakcji i sposobów ich monitorowania?

    Ostatecznie zapisałem wszystkie loginy, hasła, dane transakcji, skopiowałem sobie potwierdzenie dokonania wpłaty na ichnie konto i postanowiłem pogrzebać w systemie.

    I tu pojawił się kolejny zgrzyt. Sam system nie oferuje żadnej kontroli nad zleceniem. Możemy sobie tylko podejrzeć, czy jest przyjęte, w realizacji czy już zrealizowane. Nic ponad to. Nie mamy żadnej możliwości rezygnacji z zamówienia, poza dzwonieniem, pisaniem, czy “skajpowaniem” (bo jak na nowoczesną firmę przystało - Poczta Kwiatowa ma także skype - na którym nikt mi nie odpowiedział, bywa).

    Nie wiemy także, jak dokładnie zostanie potraktowane utworzenie drugiego, takiego samego zamówienia i nieopłacenie poprzedniego. Ba, nie mam możliwości podjęcia decyzji - za które zlecenie tak naprawdę chcemy zapłacić.

    I na domiar złego - jeśli już podajemy dane kontaktowe, to wypadałoby się do nich przyznawać. Nie oczekuję natychmiastowych odpowiedzi, bo różnie z tym bywa, ale czekanie pół dnia na odpowiedź na maila, którego potencjalna wartość wynosi kilkaset złotych, w przypadku jakiegoś “błędu systemu” nie jest najmilszą formą spędzania czasu. Mógłbym zadzwonić (nie, nie mógłbym, ale to inna kwestia) - ale skoro firma oferuje mi kilka różnych form kontaktu, to wybieram tę, która mi pasuje najbardziej, tak?

    Podsumowanie

    Pod względem jakości usługi - jestem zadowolony. Kwiaty i upominki zawsze przychodziły na czas i takie, jakie chciałem. Ale samo podejście do klienta i system - nie przystaje do tak znanej i reklamowanej firmy. A już na pewno nie usprawiedliwiają go ceny (najtańszy bukiet to jakieś 100zł, najdroższy gotowy - ~1800, a można zrobić własne).

    Z pewnością interflora konkurencji za dużej nie ma, prawda jest jednak taka, że w czasach, gdy już niemal wszystko “było” i coraz trudniej znaleźć sobie niszę - firmy będą zdobywać klienta nie pomysłem na biznes, a obsługą, funkcjonalnością serwisu, panelu administracyjnego. “All those little things”. Sytuacja taka, jak przedstawiona powyżej nie buduje zaufania. Klient skorzysta - ale gdy tylko pojawi się sprawniejsza konkurencja - ucieknie.

    Kończąc

    Ostatecznie system interflory poinformował mnie, że tylko jedno ze zleceń zostało przyjęte do realizacji.

    To, którego już nie chciałem. Choć to nie aż taki ból - rózniło się tylko tekstem wpisanym w bilecik.

    Użyteczne spotkanie

    • Filed under: web
    Monday
    Feb 13,2006

    termin: 18.II.2006, godzina 16.00
    miejsce: kawiarnia CoffeePoint, ul. Krakowskie Przedmieście 11,
    Warszawa (http://www.coffeepoint.pl)
    cel: spotkanie integracyjne osób zainteresowanych tematyką
    użyteczności/usability
    patronat: Internet Society Polska

    program spotkania

    :
    - Pani Karolina Kulicka z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
    Administracji opowie o projekcie współdziałania środowiska
    eDostępności i MSWiA.
    - Pan Tomasz Karwatka z firmy Janmedia Interactive zaprezentuje
    swój kurs usability.
    - Przeprowadzimy dyskusje na temat zakresu stosowalności
    użyteczności i sposobów jej wdrażania/rozpowszechniania
    - Następnie przejdziemy do dyskusji kuluarowych

    W trakcie spotkania do dyspozycji będzie rzutnik, więc istnieje
    możliwość przedłużenia oficjalnej części spotkania lub wykorzystywania
    go do prezentacji własnych prezentacji w części nieoficjalnej.
    Chętnych prosimy o kontakt przed spotkaniem.

    Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych i prosimy o
    rozpowszechnianie powyższej informacji,
    organizatorzy, ISOC Polska:
    Krzysztof Urbański (604050609)
    Szymon Błaszczyk (609649819)

    Nie pozostaje mi nic innego, jak przyłączyć się do zaproszenia. Sam osobiście raczej powinienem się stawić na spotkaniu, choć jest to uzależnione od kilku elementów, z których na tę chwilę - najpoważniejszym jest stan zdrowia.

    Statystycznie zacietrzewieni

    Thursday
    Feb 9,2006

    Dawno temu pisałem o tym, że nie rozumiem skąd tyle nienawiści w ludziach, którzy prezentują stanowisko odmienne od naszego. Zauważyłem, że Marcin Badurowicz napisał dziś notkę utrzymaną w podobnej konwencji.

    Wciąż nie potrafię się z tym pogodzić. Napisałbym, że wciąż nie rozumiem, ale nie - ja rozumiem dlaczego tak się dzieje. Pewnie wtedy też rozumiałem, choć nie akceptowałem tego.

    Od razu, na wstępie, powiem, że swoje opinie opieram na “statystycznej większości”, będąc w pełni świadom, że nie każdy tak postępuje, i że jest cała masa wyjątków - chwała im za to.

    Chocaż jesteśmy zwierzętami stadnymi, to w każdego z nas wdrukowana jest silna potrzeba bycia wyjątkowym. Wyróżniania się ze społeczeństwa.
    Im szybciej nasze życie pędzi - tym potrzeba bycia “offowym” większa.

    Przybiera to różne formy.

    Każda firma jest liderem rynku, każdy serwis pierwszym, jedynym i nie powtarzalnym a każdy człowiek wie więcej, od drugiego.

    Są to te formy, całkiem pozytywne.

    Problem rodzi się, gdy dana osoba ma problem z samooceną. Gdy przeświadczenie o własnej wyjątkowości zbudowane jest w oparciu o strach przed “zwyczajnością”. Wtedy to właśnie rodzą się patologiczne sytuacje, które możemy obserwować na różnego typu forach.

    Bo przy całym przeświadczeniu o cudowności, utrzymuje się wielka potrzeba akceptacji. W grupie raźniej, a samotność jest dobra dla jednostek silnych. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że ludzie mają słabość do rządów totalitarnych, bowiem wolność i samostanowienie ich przeraża.

    Marcin wspomina o Linuksiarzach i Windowsiarzach - ja ich nazywam LinuksOwce i WindowsOwce, ukłon w stronę ACP - są to jednostki, które muszą się dowartościować i znaleźć usprawiedliwienie dla tego, że używają danego systemu.

    Świadomego użytkownika nie przekonują teksty o wolności oprogramowania czy narażeniu na wirusy. Świadomy użytkownik dobiera narzędzia do swoich potrzeb. Bo system, przeglądarka czy program graficzny to nie ikona, nie symbol religijny - to narzędzie.
    Jak wiecie (a jeśli nie - to teraz już wiecie) - preferuję Windows ponieważ jestem do niego bardziej przyzwyczajony, podoba mi się bardziej i mam tu dostęp do większej ilości interesujących mnie programów. Ale nie stawiam go ponad innymi systemami. Równie wygodnie poruszam się w świecie, choćby, *nixów. Kiedy potrzebuję coś zaprojektować - wybieram Windowsa, kiedy potrzebuję elastyczności, pracy w kilku technologiach, czy pobrania 5tys stron i znalezienia w nich jednego terminu - wybieram Linuksa.

    Inni jednak wolą skrajności. Szukają usprawiedliwienia dla tego, że zanim udało im się postawić system, musieli przeczytać 666 stron dokumentacji, zajrzeć w 69 wątków na forach dyskusyjnych, a Google to dla nich chleb powszedni. Muszą oczyścić się z zarzutów, że nie mają pojęcia o administrowaniu systemem operacyjnym, który umarł im pod naporem wirusów i trojanów.

    Przypomina mi to pewnych znajomych, którzy mają obrazy malowane lepszą farbą, bardziej złote złoto czy samochód z lepszej blachy.

    Ludzie boją się przyznać do błędu. Boją się powiedzieć wprost: “wiesz, kurczę, wywaliłem kupę kasy na ten monitor, ale niezadowolony jestem - obraz jest nie taki, smuży. Nie kupuj.”. Zamiast tego, jeszcze ci go polecą. A najchętniej sprzedadzą swój - “po co masz przepłacać”.
    Wierzę jednak, że chociaż część z tych ludzi, którzy ulegają “hajp” i “flejmom” na forach, za jakiś czas wyrośnie z tego i zrozumie, że szkoda czasu na awantury. Lepiej poświęcić go na samokształcenie i słuchanie innych. Bowiem z rzeczowych dyskusji można wyciągnąć znacznie więcej niż suchych faktów podanych w dowolnej książce. Więcej dystansu wobec siebie i innych.

    Opera 9.0p2

    Tuesday
    Feb 7,2006

    W końcu ukazała się długo wyczekiwana przeze mnie i środowisko Opera 9.0 Technical Preview 2.

    Trwało to bardzo długo, ale trzeba przyznać, że lista zmian wynagradza wszystko.

    Ukazały się tajemnicze widgety, których potencjał pokazuje kilka oficjalnych przykładów ze strony Opery. Na razie nie za dużo, ale wierzę, że dzięki kreatywności użytkowników - będzie to prawdziwy hit.

    Opera doczekała się także, w końcu, sensownego AdBlocka, skutecznie usuwającego wszelkie niepotrzebne, z naszego punktu widzenia, elementy strony.

    Do tego, obecnie możemy wygodnie pozmieniać ustawienia każdej strony z osobna, dzięki czemu odchodzi nam problem przeładowanych witryn we Flashu.

    Wrócił także klient BitTorrent, ale nie miałem okazji go specjalnie przetestować, jako, że nie jestem fanem tej sieci.

    Finalna wersja, zgodnie z planami, ma się pojawić w okolicach czerwca tego roku. Trzymam kciuki i zapraszam do pobrania. Dostępna jest oczywiście wersja dla Windows jak i Linuksa.

    Przeprowadzka

    • Filed under: web
    Sunday
    Feb 5,2006

    Poprzednia wersja WordPressa nie urzekała mnie specjalnie, wersja beta 2.0 była wg mnie jeszcze gorsza i poważnie zastanawiałem się nad sensem przesiadki, lecz w 2.0.1 usunięto większość drażniących mnie błędów, a do tego ukazała się wersja pluginu wp-tiger-admin, bez której trudno mi sobie wyobrazić zarządzanie WordPressem.

    Po drodze było jeszcze wiele przeszkód i kłód rzucanych pod nogi, które wciąż zalegają na trasie, lecz nie chcę już marnować czasu i życia na ciągłe nerwy z tym związane.

    Tak więc oto jestem, na swoim.

    nbw.jogger.pl wciąż pozostanie na swoim miejscu, będzie wisiał tak długo, aż ukaże się jogger2. Zdecydowałem się nie przenosić notek stamtąd tutaj. Tabula rasa.

    Uwolnienie kodu jogger.pl - petycja

    • Filed under: jogger
    Saturday
    Oct 15,2005

    Jeśli jeszcze nie zauważyliście, ruszyła akcja mająca na celu zwrócenie uwagi Sparrowa na rosnące potrzeby społeczności joggerowej oraz nakłonienie Go do uwolnienia/udostępnienie zainteresowanym, kodu joggera.

    Ja popieram, a Ty?

    Wednesday
    Oct 12,2005

    Odwiedzając różnej maści portale i wortale zaczynam czuć się jak bym właśnie słuchał Fisza, z płytki Fru!. Pomysłowość (albo raczej - jej brak) ludzi od reklamy zaczyna mnie przerażać.

    Na wp.pl widziałem już reklamy w stylu ign.com gdzie, zanim dostaniemy się do podstrony, jesteśmy raczeni full-screen reklamą z opcją “skip”, o reklamach z dźwiękami już wspominałem. Teraz o2 mnie katuje reklamą kolejnej szmiry - Straż nocna.

    Tak naprawdę, nie mam wiele do flasha. W pewnych sytuacjach jest przydatny i wskazany, np portfolio Design Chapel czy Leo Burnett mi się podoba, ale te strony są w miarę zoptymalizowane. Oczywiście, u mnie w pracy się haczą, ale w przeciwieństwie do gównianych reklam w gazeta.pl nie zżerają mi 100% procesora!

    I w ten oto sposób wracamy do reklamy filmu Straż nocna w jednym z serwisów portalu o2.pl. Muszę przyznać, że całkiem pomysłowy, ale litości! Latający flash przy kursorze, latające (flash jest cienki w dynamicznym poruszaniu dziesiątek obiektów, bo każdy obiekt traktuje jako wektor, a nie bitmapę, o czym pisał Magnum w Webesteem) obiekty w topie, i jeszcze flash na 2/3 ekranu (w 1280×1024). Litości, to zarzyna mojego AMD 2000+!

    Standards: the final frontier

    • Filed under: jogger
    Tuesday
    Oct 11,2005

    W codziennej pracy niejednokrotnie doskwiera nam brak właściwych materiałów referencyjnych, dotyczących realnych korzyści płynących z rozwiązań opartych na standardach. Utrudnia to przekonywanie tak klientów, jak i własnych pracodawców do wykonania kroku we właściwą stronę. Samo W3C celuje bardziej w inżynierów implementujących protokoły i formaty, niż w ludzi wykorzystujących je w swoich rozwiązaniach, stąd surowy i nieprzystępny charakter publikowanych przez nich informacji nie powinien dziwić. Z drugiej strony, coraz częściej docierają do nas głosy, że skoro na Joggerze publikujemy artykuły o podobnej tematyce, powinniśmy zrobić coś razem. Postanowiliśmy więc zawiązać akcję, mającą na celu informowanie o konkretnych plusach rozwiązań nowoczesnych, a jednocześnie ustandaryzowanych, które z pozoru mogą się wydawać cięższe do wdrożenia niż przestarzałe dziś metody, wykorzystujące prezentacyjny charakter dokumentu.

    Z cyklu 360 stopni wokół standardów, Patrys i nbw prezentują: standardy sieciowe.

    Dostępna jest też oficjalna strona akcji. Za efekty nie ręczymy.