Koderskie (r)życie

Kiedy zaczynałem bawić się HTMLem nie było zbyt wielu sensownych źródeł z których można było czerpać wiedzę na temat standardów, semantyki czy powszechnie uznanych “dobrych praktyk”.

Stosunkowo nowy temat został dość szybko podchwycony, niektórzy (agencje interaktywne) próbowali robić na tym biznes (“tworzymy w XHTML przez co nasze strony wszędzie wyglądają tak samo”) a my – młodzi entuzjaści technologii – mieliśmy kolejną “zabawkę”, tematy do opowiadań i sposób na zdobywanie łatwej popularności.

Dynamika i popularność zjawiska zapewniła wielu entuzjastom całkiem niezłe posady w znanych firmach i powszechne uznanie – obejście problemów z IE6 było dobrem bardzo poszukiwanym a większości wydawało się, że robią coś dla dobra Sieci. Prowadząc tego czy poprzedniego bloga, tworząc kurs browsehappy czy prowadząc Web Standards w Webesteem też podzielałem ten entuzjazm – aż do kryzysu, przez który przechodził chyba każdy choć raz, kto zajął się komercyjnym “składaniem stronek” – technologia nie jest tak wspaniała, przeglądarki wciąż niedopracowane, firmy wciąż nie rozumieją co zyskują przez tworzenie w XHTML a cykl tworzenia stron i aplikacji jest postawiony na głowie. I na boga – ileż można pisać o błędach przeglądarek?

Czasy się zmieniły – dziś każdy jest koderem, każdy może napisać książkę o sztuczkach HTML/CSS/JS choć nie rozumie hasLayout i nie zna zoom: 1; a znajomość JS ogranicza się do zrobienia latającego zegarka.

Na szczęście nie wszyscy ulegli kryzysom (np: Riddle) i dziś dostęp do informacji na temat prawidłowego tworzenia stron internetowych w języku polskim jest dużo łatwiejszy i właściwie trudno go przeoczyć.

I gdy czytam Płynne gradienty imitujące tabelki myślę o odświeżeniu tych wszystkich zalegających szkicach artykułów sprzed lat (niemal dosłownie już – lat); z drugiej strony – skoro dostęp do informacji jest już tak łatwy i powszechny, jakim cudem wciąż powstają takie straszaki jak nowa strona plusgsm?

Po decyzji Sądu Najwyższego…

Czas dodać sobie do “cefałki”: Redaktor naczelny, enbewu.net (wcześniej nbw.jogger.pl).

Zawsze chciałem mieć ISSN – jak Zeldman.

Tylko czekać na te cefałki z “Redaktor naczelna, slitasny-blogasss.blog.onet.pl”.

[e-commerce] Jak utopić pieniądze w pasażach handlowych – stary błąd w IE.

Z perspektywy e-commerce, pasaże handlowe mogą jawić się jako doskonałe miejsce do publikowania produktów swojego sklepu internetowego: duża odwiedzalność, silna marka stojąca za pasażem, relatywnie niewysoki, kuszący koszt publikacji w pasażu.

A potem przychodzi rozczarowanie – mimo usilnych starań, efektywność sprzedaży w pasażu jest bardzo niska. Od czasu do czasu pojawiają się głosy od potencjalnych klientów, że nie mogą sfinalizować transakcji gdyż “produkty giną z koszyka“.

I okazuje się, że ta pozorna niesprawność koszyka jest właśnie kluczem do wyjaśnienia znikomej skuteczności pasaży handlowych – zagłębiając się bardziej w kwestię, okazuje się, że znikanie produktów dotyczy tylko koszyka wyświetlanego przez pasaż, a idąc dalej – dotyczy tylko ukochanej przeglądarki każdego szanującego się webdevelopera – Internet Explorer.

A za wszystkim stoi polityka prywatności IE, domyślnie ustawiona na poziom Średni.

Problem dotyczy obsługi ciasteczek i specyficznego rozumienia terminu “third-party” w kontekście ciasteczek w IE6. Jeśli serwis jest wyświetlany w jednym miejscu, a dane pobiera z drugiego (ramki w pasażach handlowych to jeden z tych przypadków), IE blokuje wszystkie ciasteczka wysyłane z drugiej maszyny – tym samym blokuje możliwość utworzenia sesji. Chyba, że dostarczymy przeglądarce nagłówki P3P (zwane przez MS Compact Privacy), które wymuszą przetrwanie naszych ciasteczek.

Tadaaam, właśnie w ten sposób ~60-70% transakcji w pasażach kończy się, zanim się zacznie – standardowo, wszystkie sklepy w pasażach osadzone są w ramce. Dotyczy to także niektórych kampanii. Najpopularniejszy objaw to właśnie “znikające” produkty z koszyka.

Nurtuje mnie, dlaczego nigdy nie spotkałem się z informacją o takim błędzie od nikogo z pasaży handlowych? Dlaczego nie zauważyłem w żadnym dokumencie informacji: “istnieje błąd w IE6, który polega na tym i tamtym, aby go usunąć, prosimy o dołączenie P3P do nagłówków wysyłanych przez państwa serwer”? Tym bardziej, że jest to problem stary jak świat: http://www.oreillynet.com/mac/blog/2002/06/p3p_in_ie6_frustrating_failure.html

Nie mam zamiaru doszukiwać się żadnej teorii spiskowej na siłę, niemniej jeśli weźmie się pod uwagę standardowy tryb rozliczeń – stała miesięczna opłata – można dojść do wniosku, że to pasażom na rękę.

Nie wspominam o tym, że wiele firm (tzw. agencji) korzysta w takich sytuacjach oferując przepisanie koszyka za odpowiednią opłatą. (Nie) Wiedząc, że to nie zadziała…

Link via Filip Wośko / Janmedia.

iCenter szuka Account Managera

Może kogoś zainteresuje: Szukamy Account Managera, do pracy na miejscu, w biurze firmy we Wrocławiu. Warunki całkiem niezłe (opisane na blogu).

Refleksje po GrillIT4

Tak, jak tegoroczna zima, tak czwarta edycja GrillIT przeszła do historii. Zapewne razem z Hotelem Best Western, gdyż tamtejsza sala konferencyjna już nie potrafi pomieścić wszystkich zainteresowanych obecnością na tej imprezie.

Refleksje o pomysłach

W dawnych czasach, żeby dowiedzieć się, że pomysł jest do bani, trzeba było zmarnować wiele dni na przygotowanie samego pomysłu, prezentacji dla Business Angels czy jakiegoś funduszu VC i na końcu dowiedzieć się, że coś jest do kitu. Dlatego cieszę się, że powstają inicjatywy takie, jak GrillIT.

Wystarczy przemyśleć trochę swój pomysł, przygotować prezentację i przejść się na taką imprezę, by dostać darmowe wskazówki w jakim kierunku się rozwijać, co poprawić, co przemyśleć i czy w ogóle warto pchać się w dany projekt – może ktoś zrobił już coś takiego/lepszego? Może nikt z tego nie skorzysta?

A nuż wśród obecnych pojawi się osoba, która może wesprzeć projekt?

Refleksje o samej imprezie

W GrilluIT uczestniczę od samego początku. Wciąż mam w pamięci “burzliwą” (dosłownie – burza była) atmosferę na pierwszym spotkaniu, jedzenie kiełbasek i picie piwa pod “namiotem” – tak, to już nie wróci. Z jednej strony szkoda, z drugiej strony – taka formuła sprawdza się tylko przy niewielkiej liczbie uczestników, a tych z każdym wydaniem przybywa.

Obecność przy wielkim stole, być może równa wszystkich, zarazem ułatwia powstawanie podgrup, które wzajemnie się nie słyszą. Lepiej już pozostać przy formule nieformalnej konferencji z rozmowami kuluarowymi – zapewne za jakiś czas trzeba będzie wprowadzić moderację tematów, gdyż tych przybywa, a czas się nie wydłuża.

Refleksje o prezentacjach – krok po kroku

Sebastian Kwiecień z Janmedia opowie o nadmiarze blogowych informacji.

Sebastian wprowadził nas w dość brutalne realia przeinformowania – jesteśmy społeczeństwem informacji, śledzenie wszystkich ciekawostek na świecie może przytłoczyć każdego. Śledzenie blogosfery może przytłoczyć w jeszcze szybszym tempie. Sebastian próbował odpowiedzieć na pytanie “jak się w tym odnaleźć?”.

Czy mu się to udało? W pewnym stopniu – tak. Zabrakło jednak takich rzeczy jak wzmianka o 9rules czy netvibes. Jako współodpowiedzialny za 10przykazan.com muszę także wspomnieć o tym, że 10p średnio nadaje się do wyszukiwania nowych-nowych blogów. Osobiście nie chciałbym też nowych blogów szukać w technorati. Ogólnie jednak na plus.

Przypomniało mi się jeszcze jedno – zagadka ogólna: czy serwis typu 10przykazan.com czy 9rules.com to bardziej katalog czy agregator? A może jakiś “kategrator“? Kuba Petrykowski zadał to – trudne – pytanie Sebastianowi.

Mirek Wasowicz przedstawi startup – Legenhit.

Powiem tylko tak – niemal perfekcyjna prezentacja. Zachowana równowaga między powagą a żartem, szczegółowością i ogólnikami.

Osobiście mój faworty jeśli chodzi o sposób prowadzenia prezentacji i sam produkt, po który już się zgłosiliśmy.

Sam produkt idealnie wpasowujący się w myśl: “mniej znaczy więcej” – mniej szczegółów, mniej funkcji, mniej szumu. Z całego serca życzę temu produktowi i autorom wiele dobrego.

UPDATE: także mniej statystyk. W ciągu paru dni działania, złapał tylko jeden adres. Rzekomo sprawa jest “badana”.

Michał Olszewski z Gazeta.pl opowie o Syndykacie – systemie zarabiania na blogach.

Pierwszą myślą, która pojawiła się w mojej głowie było: “ciekawe, czy jak pojawi się kolejna wersja Syndykatu, to nazwią ją Syndicate Wars“. Syndykat to z grubsza to samo, co nasze 10przykazan (nawet logo mają podobne), tylko z zapleczem Gazety i – w tej chwili – nastawiony tylko na blox.pl. Cel Syndykatu to dać blogerom szansę na godziwy zarobek z tego, że są/nie są Kominkiem.

Była to prawdopodobnie najbardziej mobilizująca prezentacja – dla mnie.

Maciej Białek z GPS24.pl opowie o nowym projekcie.

Przepraszam, tę prezentację pozostawię bez większego komentarza – pomysł serwisu ułatwiającego znalezienie pracy, w oparciu nie o CV, a o krótkie filmiki, kompletnie do mnie nie przemawia. I do większości znajomych mi osób również nie trafił – wciąż wolę zobaczyć CV, a nie film z delikwentem. Chyba, że szukałbym pracownicy do odloty.pl – wtedy filmik mógłby być nawet wskazany.

Niestety, popełnione zostały wszystkie błędy prezentacji na GrillIT, łącznie z tym, że jeśli nie czujesz do końca swojego projektu, prowadź dyskusję z dala od szczegółów – ludzie wypunktują ci wszystkie błędy założeń i nastąpi zamiana ról – widownia stanie się osobą prowadzącą, a prowadzący prezentację – widzem. Będzie oglądał jak jego pozornie dopracowany pomysł legł w gruzach. Salę rozłożył pomysł zrobienia z tego karaoke dla pracodawców i pracowników.

Sebastian Kwiecień – głównie po naszych komentarzach do tej prezentacji – stwierdził, że specjalnie dla naszej grupy (Patrys, Jarvis, Qwiat, ja) powinni zrobić dodatkowego Grilla, np GrillIT4.5. Osobiście proponuję BeerIT Stripped, Plugged and Undressed

Tomasz Kozłowski opowie o nowym graczu na rynku hostingowym, który wchodzi do nas z Irlandii – hosting365.com

Prezentacja prowadzona poprawnie, w stylu handlowym – “wszyscy jesteście panią Jadzią i dziś dowiecie się, dlaczego potrzebujecie naszego hostingu. Ale zanim, to opowiemy wam o naszym biurze, generatorach prądotwórczych, przestrzeliwaniu serwerów – a jak wystarczy czasu, to wspomnimy o maszynach i planach”.

Trochę za dużo lania wody, za mało konkretów i do tego nic, co by powalało na kolana. Chwali się za to dużą elastyczność nowego gracza, ale o tym można się było dowiedzieć dopiero w kuluarach. No i wciąż nie mogę pojąć po co ktoś miałby chcieć strzelać do serwerów? Może to na wypadek gdyby admin popełnił samobójstwo w serwerowni?

Jan Filipowski z yashke.com będzie mówił o jesttaniej.pl – stronie powiadamiającej o zmianach cen w sklepach internetowych.

Szkoda, szkoda, szkoda. Janu świetnie się zaprezentował, bardzo luźno prowadzona prezentacja, napisana w “Lateksie” – chwilami nawiązująca stylem i luzem do Kuby Petrykowskiego. Jeden szkopuł – wolałbym, by Janu opowiedział o Gig Boardzie, zwłaszcza w kontekście prezentacji Maćka Białka, niż o projekcie, w którym właściwie nie brał udziału – jesttaniej.pl to świetny pomysł, ale wszystkie pytania szczegółowe musiały być zbyte: “nie wiem, nie ja to pisałem”. Szkoda.

Kuba, nie złość się – to byla naprawde bardzo fajna prezentacja.

Refleksje o prezentacjach

Po czterech edycjach Grilla, powoli zaczyna mi się klarować w głowie wizja idealnej prezentacji – krótka, treściwa lecz nie wdająca się w szczegóły. Prawdziwą porażką było pierwsze podejście do zaprezentowania naszego CMSa – było za dużo technicznych szczegółów, za dużo przykładów. Przegięciem w drugą stronę, był początek prezentacji hosting365.pl – nie wiem jak innych, mnie nie interesuje czy budynek firmy ma 20 czy 2600 mkw; nie interesuje mnie też, czy mają zabezpieczenia przeciwpożarowe, własną podstację elektryczną itp – to ma większość sensownych firm.

Największą wartością dla każdej prezentacji i pomysłu jest tak naprawdę to, co dzieje się po prezentacji – czyli pytania. Idealnie sformułowana prezentacja w przypadku GrillIT albo wbija nas w fotele (tudzież podłogę – w tej edycji leżeliśmy na podłodze/opieraliśmy się o ścianę) albo daje pole do zadawania ciekawych pytań.

Refleksje o ludziach

Niestety, wciąż wielu ludzi woli iść w zaparte i – nie bójmy się tego powiedzieć – marnować czas i talent na pomysły, których nigdy nie ukończą bądź które nikomu się nie przydadzą.

Owszem, czasem ten upór się opłaca. Zdarzają się tacy, którzy wyłamują się z giełdowego powiedzenia – “nie walcz z trendem” i oni odnoszą sukces gdyż udaje im się wprowadzić coś, co samo w sobie staje się trendem. Nie są to jednak jednostki, które w planowaniu nie biorą pod uwagę takich czynników, jak koszt hostingu.

Szkoda, gdyż jak słusznie zauważył Tomek Karwatka – pomysły nie są problemem, finanse także. Każdy ma dziennie kilkanaście-kilkadziesiąt pomysłów, wiele osób ma pieniądze by je sfinansować. Częściej brakuje konkretnych ludzi, którzy mogliby te pomysły zaprojektować, oskryptować czy zaprogramować.

PS. Zawiązało się kilka fajnych pomysłów w kuluarach. Trzymamy kciuki.

Cicho liczę, że na następny GrillIT zdążymy przygotować właściwą prezentację WEGO CMS oraz może kilku innych projektów.

Pięć rzeczy, których na pewno byście nie chcieli wiedzieć

Padło i na mnie. Nie przepadam za łańcuszkami, ale tym razem zrobię wyjątek. Wyjątek wyjątkowy, ponieważ nie mam już kogo wywołać do tablicy – wszyscy moi znajomi już byli – więc troszkę rozbuduję swoje wypowiedzi.

  1. Nikt nie wie, ale jestem Myszo. Geneza tego określenia to długa opowieść; w skrócie – Epoka Lodowcowa 2, Czechy i inne Myszo, które wspierało mnie w spisaniu tych rzeczy.
  2. Jestem monogamistą z odchyłami poligamistycznymi. Zwiedziłem “pół Polski” przez “spódniczki” (nie wiem czemu, u kobiet preferuję jednak spodnie); mam więcej koleżanek (o których – z reguły – wiem więcej niż ich życiowi partnerzy) niż kolegów, uwielbiam towarzystwo kobiet i kobiece ciało – choć długi czas byłem bardzo nieśmiały.

    Udało mi się ochłonąć (dorosnąć?) i od dłuższego czasu odkrywam uroki monogamii. Dobrze mi/nam z tym.

  3. Gdybym nie zainteresował się komputerami, prawdopodobnie zostałbym piłkarzem, siatkarzem… albo szachistą. Moim wzorem z dzieciństwa był – i jest do tej pory – niezmordowany Ryan Giggs, a ulubioną drużyną Manchester United. Dzieciństwo spędziłem na łódzkich Bałutach, co niejako tłumaczy, dlaczego od dzieciństwa sympatyzuję z Łódzkim Klubem Sportowym. Choć prawda jest taka, że gdy miałem jakieś 3-4 lata, spodobała mi się nazwa.

    Ewentualnie mógłbym zająć się jeszcze wyścigami samochodowymi (pierwszy samochód zrobiłem sobie sam – z piasku i paru starych baterii) bądź modelarstwem.

  4. Od najmłodszych lat przejawiałem talenty lingwistyczne – znam kilka języków obcych; niemieckiego nauczyłem się oglądając niemiecką Vivę, angielskiego uczyłem się już od przedszkola. Po kilku pierwszych lekcjach, zapytany czego już się nauczyłem, odpowiedziałem zgodnie z prawdą: blue. Rodzice stwierdzili, że trochę mi ta nauka jeszcze zajmie…

    Francuskiego nauczyłem się w trochę innych okolicznościach…

  5. Jestem dzieckiem “transformacji” – od 11 roku życia wychowywałem się “sam”. Rodziców, zapracowanych, by powiązać koniec z końcem, widywałem – na dłużej – głównie w weekendy. Z reguły, nie było ich kiedy wstawałem do szkoły i wracali z pracy, kiedy ja już spałem.

    Oszczędzałem “końcówki” (drobniaki z reszty) z zakupów, za które jeździłem na drugi koniec miasta by “nagrać” sobie dwie-trzy gry na Amigę. Czasem wymagało to dwóch-trzech wizyt w sklepie – amigowe dyskietki to bardzo kruchy i wrażliwy nośnik (nie kupowałem na giełdzie, jestem wygodny od zawsze). Te same drobne przeznaczałem na bilety by dojechać na trening.

    Jestem uparty – w ten czy inny sposób, zawsze postawię na swoim. Nie umrę także z głodu – lubię i potrafię gotować, choć robię to nieczęsto. Rzekomo robię nieziemskie spaghetti, wszelkiego rodzaju mięsa i żurek. Jestem wielkim fanem herbaty Rooibos i imbiru.

    Bonusowa ciekawostka: Moja wspólna praca z Wojtkiem ‘cosh’ Jakubowskim z Appendix, zajęła 24. (na 59 prac, które przeszły selekcję) miejsce na Mekka Symposium 2002, w kategorii Freestyle Graphics. Można powiedzieć, że grupowo zakasowaliśmy MS2002 – Mariusz Jarosz (dzordan) zajął 3. miejsce, Damian Bajowski (mime) 5. a Krzysiek Grudziński (yon) 10. Wszyscy wywodziliśmy się z tej samej, założonej przeze mnie, grupy.

    Paradoksalnie, była to najsłabsza grafika, jaką kiedykolwiek narysowałem i jedyna, jaką oficjalnie gdzieś pokazałem. Powstała tylko po to, by przetestować Photogenics na Amidze – jeden z moich ulubionych programów graficznych.

Kiedy sądziłeś, że widziałeś już wszystko w pulpitach 3D

Takim hasłem zwraca na siebie uwagę nowy, eksperymentalny linuksowy menadżer okien Metisse.

Na kilku filmikach możemy obejrzeć wybrane akcje, które rzekomo są nowe i rzekomo wzbogacają “user experience”. Szczerze mówiąc, nie znajduję tam nic, czego bym już kiedyś nie widział. Spora część pokazanych możliwości istniała już kilka lat temu w Project Looking Glass. Wierzę jednak, że to tylko ta bardziej efektowna część funkcjonalności menadżera i że znajdzie się w nim coś, co faktycznie wpłynie pozytywnie na zwiększenie użyteczności linuksowych desktopów a także będzie stanowiło przeciwwagę dla Metacity i Beryl/Compiz.

Jak na razie menadżera, o którym autorzy piszą “to nie jest pulpit 3D”, zdecydowała się włączyć do dystrybucji Mandriva. Wypada zaczekać kiedy pojawia się odpowiednie pluginy w zdecydowanie bardziej popularnym projekcie Beryl

cms.wego.pl – premiera strony

Kilka razy spotkałem się z pytaniem osób testujących rozwojową wersję WEGO CMS, dlaczego nasz system nie może stać się czymś na miarę polskiego Basecamp. Choć równanie WEGO CMS do Basecamp – niezależnie od tego jak miłe by to było – całkiem obiektywnie wydaje mi się być mocno na wyrost, to zacząłem się zastanawiać – w gruncie rzeczy, dlaczego nie?

Osoby, które na ostatnim GrillIT zadawały mi pytania co dalej z WEGO CMS, zapewne ucieszą się, że system jest już prawie gotowy a dziś oficjalnie uruchamiamy stronę internetową, która okrzepła już na tyle, by można było ją pokazać szerszej publiczności.

Jeśli chodzi o stronę: projekt graficzny przygotowała Ola Drachal, za kod i większość tekstów odpowiadam ja. Strona działa w oparciu o nasz system CMS.

Systematycznie będziemy poprawiać i uzupełniać teksty oraz przygotowujemy wersję demo strony i panelu, gdzie będzie można przetestować działanie systemu “na żywym organizmie”. Dla osób potencjalnie zainteresowanych wdrażeniem WEGO w swoich realizacjach, przygotowujemy cykl screencastów prezentujących system od strony szablonów, a także wersję “nightly” – niestabilne buildy z SVN.

Zapraszam zatem na cms.wego.pl. Wszelkie uwagi i błędy (a jest ich jeszcze sporo) dotyczące strony internetowej, można zgłaszać mi, pod adresem nbw@icenter.pl.

Więcej informacji wkrótce.

PS. Zastanawiałem się czy to przedpremiera, premiera czy beta start. Niech będzie premiera.

Polskie Getting Real coraz bliżej

W imieniu zespołu tłumaczącego, miło mi poinformować, że prace nad polskim tłumaczeniem Getting Real mają się ku końcowi. Przed nami uzupełnienie kilku tekstów i korekta oraz dopieszczanie szczegółów. Korzystając z tego, że 37signals przygotowało już miejsce na polskie tłumaczenie, postaramy się wkrótce opublikować dwa-trzy ukończone fragmenty jako zapowiedź pełnej wersji.

Przy obecnym tempie prac pełna wersja powinna być gotowa pod koniec lutego.

EDIT: Zauważyłem, że niektórzy pytają czym jest Getting Real. Getting Real to książka napisana i wydana przez firmę 37signals, opisująca jak szybciej, sprytniej i wydajniej tworzyć aplikacje internetowe. Zawiera zbiór uniwersalnych zasad, które można stosować także w innych dziedzinach życia.

I po Grill IT 3 – pisane na szybko

Trzeci Grill IT po raz drugi w hotelu Best Western przeszedł do historii. Początkowo chciałem wspomnieć na nim o Getting Real i błędnych założeniach wdrożeń zwinnych metodyk zarządzania, ale z braku czasu honor GC ratował Patryk na szybko składaną prezentacją o OpenID. Nie udało się nam zademonstrować naszego nowego serwisu ale trudno, poczeka parę dni.

Niestety, nie odbyły się prezentacje Skapiec.pl i Sebastiana Kwietnia. W zamian mogliśmy posłuchać o LiveChat, poznać Michała Frąckowiaka (wikidot) który zmienia polski internet, Kubę Petrykowskiego, który po raz kolejny pokazał, że jest stworzony do prowadzenia prezentacji bez pełnego przygotowania – tym razem o newslettera. Trzymając się konwencji – Patrys wspominał o OpenID. Koncepcji, która może zdobyć znaczną popularność w 2007 roku.

Po prezentacjach rozpoczęła się nasza ulubiona część kuluarowa. Tu, bez skrępowania można było porozmawiać o WEGO CMS, polskich agencjach interaktywnych, zatrudnianiu koderów i grafików poza agencją, wynajmowaniu murz… programistów Java , bazach MySQL zawierających ponad 500 kolumn czy projektowaniu i pracy w portalu Onet (z dwuosobową ekipą z Krakowa, którą serdecznie pozdrawiamy i życzymy udanego powrotu wczesnym ranem koło 12).

Oceniając obiektywnie, daje się zauważyć, że ludzie spotykający się na Grill IT zaczynają się czuć i rozumieć w swoim otoczeniu coraz lepiej. To dobrze, bo po drugim Grillu zacząłem się zastanawiać co będzie dalej – pierwszy grill był bardzo “luźny”, drugi trochę za “sztywny”, w trzecim prawie udało się zachować odpowiednie proporcje. Sok pomarańczowy w Best Western wciąż kosztuje 6.50zł ale jest już internet co zdecydowanie ułatwia prezentację produktów – czas przygotować właściwą prezentację WEGO.

Pozostaje czekać na zdjęcia i filmy, które “już się zgrywają” (z nas) oraz liczyć, że GrillIT stanie się imprezą bardziej regularną, organizowaną w krótszych odstępach czasu.