Wczoraj postanowiłem skorzystać z serwisu interflora.pl, który znam już od lat i wydałem tam niebagatelne pieniądze. Do tej pory zawsze wszystko było w porządku, ale tak naprawdę - nie korzystałem z tego serwisu zanadto, więc moje doświadczenia sprowadzały się do złożenia zamówienia i przefaksowania potwierdzenia przelewu.
Tym razem postanowiłem się w końcu w nim zarejestrować, by skorzystać z jego rozszerzonej funkcjonalności, promocji i tym podobnych “ficzerów”.
Niestety, funkcjonalność tego serwisu pozostawia wiele do życzenia.
Chociaż rzeczywiście, mogę zdefiniować adresy i jednym kliknięciem wysłać im kwiaty czy upominki, to sprawa najistotniejsza dla klienta - bezpieczeństwo i kontrola nad transakcją jest potraktowana co najmniej po macoszemu.
Pół biedy, jeśli korzystamy z karty płatniczej. Jednak, jak wiadomo, mniej niż 20% z niej korzysta w internecie, więc Poczta Kwiatowa wprowadziła usługę przelewy24, które obsługują także mój bank. Świetnie - pomyślałem. Problem pojawił się jednak już przy samym zleceniu.
Początek nie był zły - wybrałem swój bank, ofertę Przelewy24 i kliknąłem “dalej”. I tu pojawił się pierwszy zgrzyt.
Okazało się bowiem (taki mały, nieistotny, szczegół), że mój bank oferuje możliwość dokonania przelewu w tym magicznym kwiatkowym systemie, tylko między godziną 7 a 19. Ponieważ zamówienie składałem po godzinie 24, zaoferowano mi możliwość dokonania przedpłaty, bez informacji o tym, jak taka przedpłata zostanie potraktowana oraz bez informacji, czy w razie czego, taką przedpłatę odzyskam. Czas naglił (mamy 15 minut na zrealizowanie transakcji) więc zdecydowałem się zaryzykować.
Pojawia się jednak pierwsze pytanie - czy o tak istotnej kwestii nie można było poinformować wcześniej? Czy wysiłkiem ponad normę byłoby dopisanie jakiejś informacji co do godzin dokonywania transakcji i sposobów ich monitorowania?
Ostatecznie zapisałem wszystkie loginy, hasła, dane transakcji, skopiowałem sobie potwierdzenie dokonania wpłaty na ichnie konto i postanowiłem pogrzebać w systemie.
I tu pojawił się kolejny zgrzyt. Sam system nie oferuje żadnej kontroli nad zleceniem. Możemy sobie tylko podejrzeć, czy jest przyjęte, w realizacji czy już zrealizowane. Nic ponad to. Nie mamy żadnej możliwości rezygnacji z zamówienia, poza dzwonieniem, pisaniem, czy “skajpowaniem” (bo jak na nowoczesną firmę przystało - Poczta Kwiatowa ma także skype - na którym nikt mi nie odpowiedział, bywa).
Nie wiemy także, jak dokładnie zostanie potraktowane utworzenie drugiego, takiego samego zamówienia i nieopłacenie poprzedniego. Ba, nie mam możliwości podjęcia decyzji - za które zlecenie tak naprawdę chcemy zapłacić.
I na domiar złego - jeśli już podajemy dane kontaktowe, to wypadałoby się do nich przyznawać. Nie oczekuję natychmiastowych odpowiedzi, bo różnie z tym bywa, ale czekanie pół dnia na odpowiedź na maila, którego potencjalna wartość wynosi kilkaset złotych, w przypadku jakiegoś “błędu systemu” nie jest najmilszą formą spędzania czasu. Mógłbym zadzwonić (nie, nie mógłbym, ale to inna kwestia) - ale skoro firma oferuje mi kilka różnych form kontaktu, to wybieram tę, która mi pasuje najbardziej, tak?
Pod względem jakości usługi - jestem zadowolony. Kwiaty i upominki zawsze przychodziły na czas i takie, jakie chciałem. Ale samo podejście do klienta i system - nie przystaje do tak znanej i reklamowanej firmy. A już na pewno nie usprawiedliwiają go ceny (najtańszy bukiet to jakieś 100zł, najdroższy gotowy - ~1800, a można zrobić własne).
Z pewnością interflora konkurencji za dużej nie ma, prawda jest jednak taka, że w czasach, gdy już niemal wszystko “było” i coraz trudniej znaleźć sobie niszę - firmy będą zdobywać klienta nie pomysłem na biznes, a obsługą, funkcjonalnością serwisu, panelu administracyjnego. “All those little things”. Sytuacja taka, jak przedstawiona powyżej nie buduje zaufania. Klient skorzysta - ale gdy tylko pojawi się sprawniejsza konkurencja - ucieknie.
Ostatecznie system interflory poinformował mnie, że tylko jedno ze zleceń zostało przyjęte do realizacji.
To, którego już nie chciałem. Choć to nie aż taki ból - rózniło się tylko tekstem wpisanym w bilecik.
termin: 18.II.2006, godzina 16.00
miejsce: kawiarnia CoffeePoint, ul. Krakowskie Przedmieście 11,
Warszawa (http://www.coffeepoint.pl)
cel: spotkanie integracyjne osób zainteresowanych tematyką
użyteczności/usability
patronat: Internet Society Polska
:
- Pani Karolina Kulicka z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i
Administracji opowie o projekcie współdziałania środowiska
eDostępności i MSWiA.
- Pan Tomasz Karwatka z firmy Janmedia Interactive zaprezentuje
swój kurs usability.
- Przeprowadzimy dyskusje na temat zakresu stosowalności
użyteczności i sposobów jej wdrażania/rozpowszechniania
- Następnie przejdziemy do dyskusji kuluarowych
W trakcie spotkania do dyspozycji będzie rzutnik, więc istnieje
możliwość przedłużenia oficjalnej części spotkania lub wykorzystywania
go do prezentacji własnych prezentacji w części nieoficjalnej.
Chętnych prosimy o kontakt przed spotkaniem.
Serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych i prosimy o
rozpowszechnianie powyższej informacji,
organizatorzy, ISOC Polska:
Krzysztof Urbański (604050609)
Szymon Błaszczyk (609649819)
Nie pozostaje mi nic innego, jak przyłączyć się do zaproszenia. Sam osobiście raczej powinienem się stawić na spotkaniu, choć jest to uzależnione od kilku elementów, z których na tę chwilę - najpoważniejszym jest stan zdrowia.
W końcu ukazała się długo wyczekiwana przeze mnie i środowisko Opera 9.0 Technical Preview 2.
Trwało to bardzo długo, ale trzeba przyznać, że lista zmian wynagradza wszystko.
Ukazały się tajemnicze widgety, których potencjał pokazuje kilka oficjalnych przykładów ze strony Opery. Na razie nie za dużo, ale wierzę, że dzięki kreatywności użytkowników - będzie to prawdziwy hit.
Opera doczekała się także, w końcu, sensownego AdBlocka, skutecznie usuwającego wszelkie niepotrzebne, z naszego punktu widzenia, elementy strony.
Do tego, obecnie możemy wygodnie pozmieniać ustawienia każdej strony z osobna, dzięki czemu odchodzi nam problem przeładowanych witryn we Flashu.
Wrócił także klient BitTorrent, ale nie miałem okazji go specjalnie przetestować, jako, że nie jestem fanem tej sieci.
Finalna wersja, zgodnie z planami, ma się pojawić w okolicach czerwca tego roku. Trzymam kciuki i zapraszam do pobrania. Dostępna jest oczywiście wersja dla Windows jak i Linuksa.
Poprzednia wersja WordPressa nie urzekała mnie specjalnie, wersja beta 2.0 była wg mnie jeszcze gorsza i poważnie zastanawiałem się nad sensem przesiadki, lecz w 2.0.1 usunięto większość drażniących mnie błędów, a do tego ukazała się wersja pluginu wp-tiger-admin, bez której trudno mi sobie wyobrazić zarządzanie WordPressem.
Po drodze było jeszcze wiele przeszkód i kłód rzucanych pod nogi, które wciąż zalegają na trasie, lecz nie chcę już marnować czasu i życia na ciągłe nerwy z tym związane.
Tak więc oto jestem, na swoim.
nbw.jogger.pl wciąż pozostanie na swoim miejscu, będzie wisiał tak długo, aż ukaże się jogger2. Zdecydowałem się nie przenosić notek stamtąd tutaj. Tabula rasa.
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.