nbw: Redefine the undefined

O Sieci, standardach i róznych takich…

Archive for the ‘web’ Category

de.mobi-lizacja

  • Filed under: web
Monday
Oct 16,2006

Ponieważ zauważyłem, że w ofercie polskich firm rejestrujących domeny pojawiła się nieszczęsna domena .mobi, jako komentarz posłużę się tekstem Kornela Lesińskiego - .mobi - kiepskie rozwiązanie nieistniejącego problemu.

Sunday
Oct 15,2006

O tym, że przejście ze specyfikacji Transitional na Strict trwa zbyt długo pisało już wielu autorów, w tym Roger Johansson. I odkąd zajmuję się stronami - również byłem zwolennikiem tego, by podchodzić do kodu jak najbardziej rygorystycznie. Z tym, że z czasem zauważyłem, że na pewne zmiany jest za wcześnie i zamiast narzucać pewne reguły, trzeba by się zastanowić, czy jesteśmy w ogóle w stanie je spełnić.

Dawno nie poruszałem kwestii technicznych na swoim blogu, więc przypomnę jedynie, że jestem umiarkowanym przeciwnikiem XHTML w warunkach komercyjnych, skłaniającym się w stronę “HTML5″.

Zatem, czy jesteśmy w stanie spełnić wymogi specyfikacji Strict, nawet na poziomie zwykłego HTML, bez marketingowego “X”?

My, jako twórcy - owszem - w pewnym zakresie - jesteśmy. Czy przeciętny, nietechniczny, użytkownik końcowy jest w stanie spełnić wymogi stawiane mu przez technologię? Nie, nie jest.

Patryk Zawadzki poruszył kwestię semantyki w dokumentach biurowych - kwestię, która wychodzi poza wybór Worda czy Excela do napisania dokumentu, bo dotyczy także kreowania treści w stronach internetowych.
Warto bowiem zwrócić uwagę na fakt, że w dyskusjach przed projektem niemal każdy stwierdza, że treść jest najważniejsza. Lecz kiedy przychodzi czas jej wprowadzania okazuje się, że jest to element traktowany kompletnie po macoszemu - zajmuje się tym osoba, która nie ma o tym pojęcia.

I naprawdę, nie jest to kwestia edytorów - nieważne czy taka osoba dostanie FCKEditor, TinyMCE, składnię wiki czy markdown. To tylko narzędzia - tak, jak nie da się zabronić człowiekowi użycia siekiery w charakterze broni, tak nie da się go zmusić do tego, by nagłówek był nagłówkiem, akapit akapitem a tabela tabelą. Jako deweloperzy mamy prawo i obowiązek edukować klientów i użytkowników końcowych w tworzeniu semantycznych dokumentów.
A na razie, dopóki liczba ludzi kompetentnych nie zmarginalizuje tych niekompetentnych (wyeliminować niekompetencji całkowicie się nie da), nie warto pchać się w technologie zbyt rygorystyczne. Jeśli nie mamy kontroli nad tym, jak ostatecznie będzie wyglądała strona i kto będzie nią zarządzał, lepiej brać pod uwagę najbardziej pesymistyczne scenariusze i z góry uprzedzać przeglądarkę, że ładuje kod, który potencjalnie stał się zupą tagów. To, czy będzie to XHTML czy HTML zależy tylko i wyłącznie od wiedzy i umiejętności nazwania rzeczy po imieniu.

Z komercyjnego życia - niedawno prowadziłem projekt klientowi, który na etapie specyfikacji określił, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, że chciałby by strona spełniała wymogi XHTML Strict, WAI-AA i była w pełni nawigowalna z poziomu przeglądarek tekstowych.
Żadnego flasha, żadnych splashów, żadnych javascriptowych rozwijalnych menu.

Nie jest to co prawda pierwszy taki klient - coraz częściej się tacy świadomi klienci zgłaszają, lecz jest to wciąż margines zleceń. Problem pojawił się na etapie przedstawiania wyceny, gdy okazało się, że wprowadzenie treści to prawie 1/3 całego projektu (chodziło o wprowadzenie kilkuset dokumentów i produktów).

Friday
Aug 18,2006

Znikoma częstotliwość z jaką obecnie pisuję spowodowana jest okołowakacyjnymi rozjazdami oraz kilkoma projektami nad którymi pracuję.

Nie wdając się w szczególy, bo czasu za wiele nie mam (za chwilę szybki marsz na pociąg), pragnę tylko poinformować, że poszukuję stałych współpracowników do powstającego magazynu internetowego. Tematyka: Web i okolice (bliższe i dalsze).

O szczegółach napiszę z czasem, na razie proszę kierować ewentualne zgłoszenia od zainteresowanych osób na adres: nbw@generatedcontent.com (wszelkie pytania rzecz jasna także)

Beniamin przemówił

Wednesday
Jun 28,2006

Beniamin to także imię męskie pochodzenia biblijnego, które oznacza człowieka niosącego szczęście. Wywodzi się od hebrajskiego słowa “najmłodszy”.

Najmłodszy czyli jeszcze niedoświadczony?

Programik blokujący dostęp do “niepożądanych” stron opisywany chociażby przez RAFiego czy na blogu radia TOK FM zainteresował mnie od razu. Oczywiście, pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było sprawdzenie co też ciekawego kryją pliki konfiguracyjne tego programu. Pobieżne przejrzenie (w godzinach pracy) wskazywało, że najciekawszy jest plik data4.dat. Inni członkowie generatedcontent poszli dalej. PorneL zaczął od strony algorytmicznej, potwierdzając przy tym, że data4.dat trzyma słowa kluczowe, a GDR! zaczął męczyć exeki.

Co z tego wyniknęło? poczytajcie u GDRa

Jaki rank ma PageRank?

Tuesday
Jun 27,2006

W oczach wielu “specjalistów” od SEO najwyraźniej za wysoki.

Jakiś czas temu (jeszcze na joggerze) planowałem przeprowadzić eksperyment, który miał udowodnić, że nie ma co przeceniać znaczenia PageRanku, który tak naprawdę jest tylko jednym z wielu czynników mających wpływ na pozycję strony w wynikach wyszukiwania.

Okazja powróciła, gdy założyliśmy Generated Content. Chcąc delikatnie zadrwić z “fachowców” i agencji, które żerują na niewiedzy klientów, każąc sobie płacić grube tysiące złotych za tzw. “podbijanie pageranku” czy “pozycjonowanie” (często nieuczciwe i nieetyczne) przygotowaliśmy swoją stronę.

Jaki PageRank może w ciągu kilku miesięcy zdobyć pusta strona, bez grama treści, nawet bez tytułu i praktycznie bez linków do tej strony? Może 4, na początek? GeneratedContent.com (z nofollow, żeby nie było).

Kolejnym wyzwaniem jest wypozycjonowanie tej strony na białe znaki [śmiech].

Yahoo! zatrudnia wróżbitów!

  • Filed under: web
Monday
Jun 19,2006

Z gatunku ciekawostek (nie wiem jak długo to jest w takim stanie, nie korzystam z Yahoo!): wchodzimy na stronę Yahoo!. Przewijamy stronę w dół, patrzymy w jej prawy dolnym róg i odnajdujemy Yahoo! International. Z listy wybieramy Poland.

I w ten oto sposób przekonujemy się, że Yahoo! to serwis z dalekowzroczną i przewidującą polityką rozwoju. Wszak wszyscy wiedzą, że ulubionym sportem Polaków, uprawianym masowo, są wyjazdy do Londynu, nie?

Powrót wywrotowców!

Friday
Jun 9,2006

W 1998 roku serwis Wywrota.pl, założony przez Arkadiusza Janickiego, Macieja Saturnina Duszyńskiego oraz Arkadiusza Sokala, był jedną z pierwszych, niezależnych inicjatyw kulturalnych w polskim Internecie. Nagradzany w wielu konkursach (Złota Witryna, Teraz Internet) zdobywał reputację głównego głosu pokolenia roczników ‘80.

W czasach świetności twórcy corocznie organizowali Zjazdy Wywrotowców, na które z całej Polski zjeżdżali się ludzie związani z serwisem. Ludzie, których do tej pory łączyły jedynie wirtualne więzi, spotykali się w ustalonym miejscu, aby wspólnie budować nową świadomość kulturową. Wywrota zorganizowała także pierwszy konkurs literacki w polskim Internecie.

Gdy kilka miesięcy temu zauważyłem, że pod adresem wywrota.pl już nie straszy tekst pożegnalny a strona na etapie takim, jak ją zapamiętałem przed zamknięciem, zastanawiałem się, czy to możliwe by serwis ten powrócił. Dziś przypadkiem znów tam trafiłem i z radością stwierdziłem, że wywrota wróciła.

Choć czasy świetności już za tym projektem, to wielki szacunek za to, że jeden z moich ulubionych serwisów znów działa i jest dostępny w Sieci. Być może teraz do tego poziomu aspirować będzie ithink.pl, ale dla mnie, Wywrota na zawsze będzie serwisem wyjątkowym (i przypominającym, że kiedyś się grafomaniło - choć szkoda, że nie ma archiwum tekstów odrzuconych ;). Polecam.

Tuesday
Jun 6,2006

Kiedy przychodziłem do Internet Center Polska, wiedziałem, że jednym z podstawowych atutów tej firmy jest powstający system CMS.
Od tego momentu minęły już prawie 4 miesiące, panel dorobił się nazwy, logo, strony produktowej (powstającej) i strony testowej (która będzie dołączana do każdej wersji) - codziennie zamienia się z brzydkiego kaczątka w ładnego łabędzia o niesamowitych umiejętnościach. Dodatkowo firma przechodzi metamorfozę i nadrabia stracony czas. Gdyby był to tekst stricte marketingowy, pisany w stylu amerykańskim dodałbym: “it’s very exciting!”. Ale niezupełnie o tym chcę dziś napisać.

Patryk zaprezentował wczoraj filmik z bardzo wczesnej wersji WEGO CMS, a ja od pewnego czasu zbieram się do spisania cyklu artykułów, które są wynikiem pracy m.in. nad tym projektem.

Czym jest CMS? Czym być powinien?

Na szczęście na to pytanie nie musieliśmy sobie odpowiadać - wszyscy wiemy, że CMS to nie przedłużenie phpMyAdmin. Jeśli nie jesteś w stanie wymyślić nic bardziej oryginalnego i wygodnego niż PMA - daruj sobie (mówimy o warunkach komercyjnych, a nie tworzenia czegoś dla nauki).

Niestety, znam wiele rozwiązań, które są podpisywane jako CMS, gdy tak naprawdę cechują się funkcjonalnością i użytecznością bliską zeru. W skrajnych przypadkach wygodniej jest pracować bezpośrednio na bazie danych, niż katować się czymś, co szumnie nazywane bywa “panelem administracyjnym”, a nie ma nawet opcji kopiowania artykułów.

Chcesz sprawdzić, czy Twój CMS sprawdzi się w praktyce? Odpowiedz sobie, jak łatwo użytkownik może przepisać kategorie dla 100 produktów? Jak łatwo może skasować 200 spośród tysiąca wybranych artykułów? Czy nie sprawi mu kłopotu jednoczesna zmiana ceny o 2%, dla kilkudziesięciu wybranych produktów?

Założenia wizualne

Najczęstszym konfliktem jest płaszczyzna porozumienia między osobami, które mają wpływ na panel. Bez wspólnej wizji naprawdę nie ma co zaczynać - prowadzi to w prostej linii do kłopotów i niepotrzebnych nerwów.

Mniej znaczy więcej - jest to hasło, które wspaniale pasuje do CMSów. Panel powinien być przejrzysty, cechować się dobrą typografią, lekkością, doskonałą ikonografią. W założeniu jest to całkiem oczywiste, lecz gdy przychodzi do realizacji, wtedy rodzą się problemy.

Dobry wygląd to taki, który nie przeszkadza. Masowość - on ma być przyjemny, niekoniecznie dziełem sztuki. Stonowane kolory, dobra typografia zapewniająca czytelność, odpowiednio dobrany rozmiar elementów, by zminimalizować przypadkowość, dobrze dobrana i opisana ikonografia to klucz do sukcesu.

Jeśli stosujesz ikony - oszczędzasz miejsce na ekranie, ale sprawdź, czy Twoje ikony są opisane (title, anybody?). Nie ma nic gorszego niż zastanawianie się, czy kliknięcie na znaczek doda, czy może skasuje artykuł.

Założenia technologiczne

W przeciwieństwie do strony internetowej, w panelu można poszaleć. Jeśli są miejsca w których AJAX pasuje, to zdecydowanie są to rozwiązania CMS - im mniej przeładowań strony, tym lepiej. Im szybciej klient może wprowadzić poprawkę w ofercie - tym lepiej.

W WEGO pokusiliśmy się między innymi o zlikwidowanie wszelkich wyskakujących okien, co będziemy prezentować w kolejnych screencastach.

Odwróć kolejność projektowania - funkcjonalność i użyteczność przede wszystkim

Jednym z ważniejszych powodów, dla których według mnie wiele paneli nie nadaje się do użytku jest to, że ich autorzy zaczęli je tworzyć od obmyślenia jak mają wyglądać. Gdy zaczęły wzbogacać się o dodatkowe funkcje okazało się, że nie ma już szans by atrakcyjnie wpasować nowe elementy. Jeśli właśnie pracujesz nad systemem - uwierz mi, szkoda czasu. Zacznij myśleć o funkcjach, które panel ma zawierać. Zacznij myśleć o tym, jak użytkownik będzie z niego korzystał, jakich rzeczy będzie poszukiwał.

Pamiętaj również o tym, że jeśli jakaś funkcja wydaje ci się mało ważna to znaczy, że jest zbędna. Jeśli opracowujesz edytor wizualny, nie oddawaj w ręce finalnego użytkownika całego MS Worda. W praktyce i tak będzie korzystał tylko z kilku podstawowych funkcji takich jak pogrubienie, pochylenie czy wklejenie obrazka. Marketingowcy mogą się oczywiście oburzyć - “no jak to, a gdzie zmiana koloru fontów, ich rozmiaru, czcionki??”.

Odpowiedź jest bardzo prosta - nie po to grafik projektuje stronę a koder ją koduje, by później “pani Jadzia” zepsuła cały look’n'feel tabelką z MS Worda z rózowymi tekstami na żółtym tle.
Dobrą praktyką, choć trudną w przestawieniu się, jest rozpoczęcie projektowania od najbardziej rozbudowanych elementów po te, które są najprostsze. Unikniesz w ten sposób poprawek wynikających z tego, że nagle pojawił się box, którego nie idzie nigdzie wcisnąć. Oczywiście, wymaga to treningu i praktyki, by nie okazało się, że strona główna straszy pustkami.

I na każdym kroku upraszczaj.

Kreatywność ujęta w ramy

Niestety, nie zawsze da radę zaprojektować wszystko od samego początku. Czasem zastaniesz gotowy produkt, który już działa a nawet doczekał się kilku wdrożeń. Tak na przykład jest z WEGO.

Wtedy wprowadzanie zmian przeradza się w grę strategiczno-taktyczną z uwzględnieniem zmian wprowadzanych przez programistów oraz sugerowanych przez zarząd (w znacznej mierze z gatunku “WTF?”).

Jeśli jesteś w stanie - jak najszybciej oceń przydatność uwag członków zespołu i wyeliminuj (może nie dosłownie ;) tych, których pomysły są niedorzeczne. Z reguły chodzi o zarząd - wtedy musisz być przygotowany na wprowadzanie zmian na siłę, bez konsultacji i próśb o akceptację. Mało popularna metoda; dobra, jeśli masz ugruntowaną pozycję i doświadczenie.

Pytania, na które musisz sobie odpowiedzieć

Jeśli już palisz się do zaprojektowania od nowa, bądź wprowadzenia zmian w obecnym projekcie, zaczekaj, usiądź i znajdź odpowiedź na pytania:

  • co chcę przekazać
  • co chcę osiągnąć
  • co mnie interesuje jako użytkownika
  • co bym chciał zrobić na danej stronie
  • do kogo skierowany jest mój CMS

Są to pytania o równie silnym znaczeniu. Dopiero odpowiedź na nie determinuje to, jak ma działać i wyglądać panel. Oczywiście, pamiętaj, że nie da się zadowolić wszystkich.

Na zakończenie

Jeśli zdarzy się Wam kiedyś przeprojektowywać panel zarządzania stroną, nie zawsze traficie na ludzi, którzy podzielają Waszą wizję . Nie zawsze traficie na grafików, którzy potrafią tworzyć dla Webu, programistów, którzy mają jakieś pojęcie na temat atrakcyjnego wyglądu, który nie przypomina konsoli uniksa oraz nie zawsze będziecie mogli skonfrontować swoje pomysły ze specjalistami od użyteczności i dostępności. Wygląda na to, że nam się udało.
Razem z Patrykiem zapraszamy Was do śledzenia kolejnych raportów (screencastów) z prac nad systemem WEGO CMS.

Monday
Jun 5,2006

Niedawno Mike Davidson opisał swoje uwagi na temat ankiety w serwisie Yahoo!. Choć spotykałem się z podobnymi potworkami to było to dawno i nieprawda.

A tu proszę, szukałem informacji na temat działalności łódzkiego MPK poza Łodzią i trafiłem tam na ankietę właśnie. Pytań nie ma tyle co w Yahoo, ale warto zwrócić uwagę na dwie rzeczy:

Mini ankieta MPK �ódź

Odpowiedzi mamy udzielić w skali sześcio-punktowej, ale możliwości mamy od 0 do 10. Co więcej, podanie innej wartości niż ta, z przedziału 1-6, wyświetla nam prośbę o poprawne wypełnienie ankiety. Wspaniałe!

Swoją drogą, wyniki podawane niżej, wyglądają na równie przemyślane co ilość opcji:

Wyniki ankiety


Google coraz aktywniejsze

Tuesday
May 30,2006

To, że Google agresywnie wprowadza coraz to nowsze usługi, niekoniecznie dopracowane wizualnie czy technicznie - nie powinno już nikogo dziwić. W dodatku, od jakiegoś czasu można znaleźć oferty pracy na wielu stanowiskach w szeregach Google (w Polsce szukają głównie menadżerów).

Wygląda jednak na to, że Google poważnie zaczyna traktować także wygląd swoich serwisów. Kilka dni temu Doug Bowman potwierdził plotki - jako Visual Design Lead (lepiej brzmi to nietłumaczone)  zajmie się on nadaniem spójnego wyglądu m.in Writely, Page Creator czy Gmail (oraz innych serwisów w rękawie Google).

Nie pozostaje mi nic innego jak pogratulować korporacji, która w pewnym stopniu uprzedziła GC jednym ze swoich nowszych produktów, doskonałego wyboru.