Okazuje się, że pracując nad stronami WWW znajduje się całe mnóstwo czasu na grzebanie w Sieci. Oczywiście, wszystko to w poszukiwaniu nowych metod, rozwiązań problemów czy po prostu inspiracji.
W ten właśnie sposób trafiłem na bardzo złożony problem - sklep internetowy i jego “dostępność”.
Web Content Accessibility Guidelines 1.0 (WCAG) to niejako standard tworzenia stron dla osób niepełnosprawnych. Specyfikacja podzielona jest na trzy części (priorytety). Poziom najniższy jest adekwatny dla większości stron choć wielu administratorów preferuje poziom średni (priority 2). Badania przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały jednak, że żadna strona, spośród tysiąca wybranych, nie spełnia warunków najwyższego poziomu (priority 3), który uważa się za nieosiągalny w przypadku stron komercyjnych.
Tworząc stronę zgodnie ze specyfikacją XHTML i CSS jesteśmy w stanie osiągnąć niektóre z punktów Priority 1 oraz Priority 2. Ale czy zgodność ze standardami przekłada się bezpośrednio na zwiększenie dostępności naszych stron dla osób niepełnosprawnych?
Zapraszam do lektury Screen-reader usability at a standards-compliant E-commerce site. Ostrzegam, że jest to dość rozległa lektura, ale warta poświęconego czasu. Wyniki są naprawdę ciekawe.
Pierwsze zlecenie w nowej pracy, w gruncie rzeczy bardzo proste gdyby nie pewna sprawa z tłami.

Właśnie - tła. Strona musi się dynamicznie dopasowywać, oba contenty muszą być zawsze na środku, jedno pod drugim a tła muszą się pojawiać to z jednej to z drugiej strony. Zawsze w tych samych miejscach.
Jako, że w warunkach komercyjynych standardy liczą się mniej - ważniejsze jest by było na czas i działało, to zastosowany układ hybrydowy sprawdza się wybornie. Ale może coś przegapiłem i można to zrobić bez tabel? (tak, wcześniej opisywany tilt, ale wolę szczerze mówiąc puste td niż div)
Wymagania zadania: powinno poprawnie działać w IE6 i rozdzielczości od 1024 wzwyż.

Czy już naprawdę w Polsce nie ma dobrych grafików? Wszystko zdominował styl a’la Polskie Radio?
Skończyłem.
Choć nie obyło się bez problemów i kłopotów po drodze, to najwyraźniej dopiąłem swego.
Tym samym chciałbym bardzo serdecznie zaprosić wszystkich do wzięcia udziału w pierwszym, polskim, wydaniu akcji Screen Grab Confab
Uważasz, że Twoje umiejętności wykraczają ponad przeciętną? A może pracujesz nad czymś, co odmieni nasze życie? Nadszedł czas by się pokazać!
Polski Screen Grab Confab to akcja skierowana przede wszystkim do polskiego środowiska związanego z tworzeniem stron internetowych, grafiką komputerową, fotografiką oraz programowaniem.
Nie jest to konkurs z nagrodami. Raczej możliwość podejrzenia “przez dziurkę od klucza” nad czym pracują inni i skonfrontowania tego ze swoimi pracami.
Nie czekaj, przyłącz się!
Zasady są proste:
Więcej informacji znajdziesz pod adresem http://sgc.ldreams.net (działa także screengrab oraz screenfab, na wypadek problemów z pamięcią :-).
Gdy poinformowałem Camerona o tym pomyśle, powiedział, że prawdopodobnie największym problemem akcji będzie zgromadzenie wystarczającej ilości materiałów na najwyższym poziomie. Ja odpowiedziałem, że według mnie, największą bolączką będzie znalezienie miejsca na akcję.
Kto z nas ma rację? Zależy od Was.
Przyłącz się - napisz o akcji - opowiedz o niej swoim znajomym. Enjoy!.
Ukazało się kolejne TP Opery. Czym się wyróżnia? Opera 8.02 zawiera wbudowanego klienta sieci BitTorrent.
Piątek - tygodnia koniec i początek.
Kto wie, może dziś to dla mnie początek zupełnie nowego życia? Z dnia na dzień przede mną, jako świeżo upieczonym (dosłownie!) pracownikiem, jak to się teraz ładnie nazywa, agencji interaktywnej - czyli po prostu pełnoetatowym “zamieniaczem fantazji grafika na pełnowartościową stronę WWW, z funkcjami serwero-administracyjnymi” - wyrosły nowe problemy. Wszak trzeba podopinać sprawy papierkowe, pozałatwiać badania, znaleźć dach nad głową i przeżyć. A wszystko z naprawdę skromnym budżetem miesięcznym jakim dysponował będę przez cały okres próbny.
Krok w nowe życie zacząłem z książką - “Imperium” Ryszarda Kapuścińskiego, które zachwalał Łukasz Grabuń i muszę przyznać, że przepadłem. Prażąc się na słońcu w eleganckim wdzianku, dochodziłem raz po raz do wniosków, że książka jest fantastyczna a dzisiejsza pogoda to najwyraźniej także zamach “organizacji powiązanych z Al-Kaidą”.
Koniec końców - wróciłem do domu i uświadomiłem sobie jak wiele się zmieni. Dla mnie w gruncie rzeczy mało, ale dla moich rodziców, a zwłaszcza dla ojca, który teraz zostanie sam - wszystko. Przyznaję, że przez chwile zrobiło mi się z tym ciężej; niemniej wróciłem do rozważań, czy lepiej będzie mi na Bielanach, czy może na Żoliborzu. W końcu życie nie jest lepsze czy gorsze od naszych planów i marzeń. Ono jest po prostu inne. Bądź jak pisał Jonasz Kofta: Ale wiesz, bywają różne pory roku A tak życia jak tapczana nie ustawisz
…
Czuję się jakbym wracał do przeszłości. Znów siedzę do późna, całkiem pochłonięty swoimi pomysłami, i tak jak kiedyś: planuję wstać wcześnie rano, by znów do nich usiąść - nie zważając na to, że o 9:40/10:40 czeka mnie wyprawa do stolicy - że to wielka szansa (nowa praca) itd.
Bo mówiąc szczerze, jak to z reguły bywa, gdy bardzo mi zależało na zmianie pracy, to nic nie wychodziło. A kiedy przestało mi zależeć - oferty posypały się same i co lepsze: przeszedłem przez sita rekrutacji, wyprzedzając bezapelacyjnie wszystkich pozostałych kandydatów i nawet nikogo nie przerażają moje oczekiwania - specjalnie wyśrubowane; brane dosłownie z księżyca.
Tylko.. no właśnie.. już mnie to tak “nie kręci”.
Znalazłem konto na którym mogę pohostować jakiś czas swój ostatni pomysł, dziś skończyłem design, jeśli uda mi się wstać rano - doklikam php i bazę danych i wrzucę informacje. Jeśli się przyjmie, to przeniose całość w bardziej profesjonalne miejsce i dorzucę swojego mini-cms’a, którego, w ramach powtórki z php, tworzę.
I marzy mi się wyjazd nad morze…
Amigowy IBrowse, poza tym, że kompletnie w obecnych czasach by się nie sprawdził, posiadał bardzo ciekawą i, z perspektywy czasu patrząc, bardzo przydatną opcję: “menadżer połączeń”.
IE nie informuje o właściwie niczym - ot, otwiera stronę. Firefox mówi trochę więcej, ale znów nie informuje, że pobiera jeszcze backgroundy z CSS, natomiast Opera informuje o niemal wszystkim, lecz co z tego, skoro nie pozwala nic z tym zrobić.
Wszystko jest w porządku jeśli strona otwiera się poprawnie i bez żadnych problemów. Zdarzają się jednak takie, których fragmenty nie działają. Opera długo czeka aż takie połączenie zostanie zrealizowane i co gorsza - nie można w tym czasie nic zrobić, a opcja “stop” potrafi doprowadzić do.. zawieszenia połączenia i wtedy są dwie opcje: czekamy, albo restartujemy przeglądarkę. Owszem, jest skrypt userjs, który zmniejsza timeout na połączenia ale nie podoba mi się ta metoda. Wolałbym właśnie takie IBrowse’owe okienko, w którym doskonale widzę co przeglądarka próbuje w danej chwili otworzyć i jak jej to idzie. A jeśli nie idzie to opcja “stop” dla tego połączenia.
Od kilku dni chodzi mi po głowie pewien projekt zabawy dla, w mojej opinii, skostniałego nieco środowiska *developerskiego. By go jednak zrealizować potrzebne mi jest konto na serwerze mogącym wytrzymać bez problemów wzmożony ruch i zagwarantowanie transferu na poziomie co najmniej 40-60kb/s. Wymagania nie są duże, lecz sam takim nie dysponuję - dlatego piszę o tym tutaj.
Jeśli ktoś byłby zainteresowany wsparciem pomysłu proszony jest o kontakt czy to na jabbera (nbw@chrome.pl) czy przez mail (nbw@despammed.com). Istnieje także możliwość zgłoszenia się w komentarzach.
Samo konto nie musi być duże - 10MB miejsca będzie aż nadto. Przewidywany ruch: do 800MB dziennie.
Postanowiłem także, jak to mi dziś napisał Riddle, “óhylić rompka” tajemnicy nad czym w tej właśnie chwili pracuję:


EDIT: Znalazłem podstawowe narzędzie webdesignera: kalkulator i dodam, że te 800MB to górny limit (przy 1tys odwiedzin). Średnio wychodzi mi od 200 do 400MB dziennie.
Pan Leszek Miller najwyraźniej skończył swe zagraniczne wojaże, wykłady i tym podobne - czas więc wrócić do Sejmu. Ale w jakim stylu!
Pan LM zaproponował, że wystartuje jako ostatni z listy swojej partii i obiecał, że jeśli się nie dostanie, to zrezygnuje z polityki!
Na ten czas odezwały się głosy poparcia dla Pana M, a cała sytuacja zaczęła przypominać zabawy dzieci w piaskownicy. Bo jaka jest najskuteczniejsza metoda by sprawdzić jak bardzo nas lubią/nie lubią? Tak, obrazić się bądź poużalać się nad sobą.
Już tylko czekam na kolejne deklaracje pana M. Z pewnością w pierwszej kolejności Widzew Łódź dostanie licencję na grę w drugiej lidze, której nie dostał - bo trzeba mieć gdzie się pokazać co wybory; ŁKS i Łódź dostanie kolejne obietnice nowoczesnego stadionu oraz hali sportowej (jeśli sam sobie je wybuduje, na nie swoim gruncie rzecz jasna) i z pewnością cały region skorzysta na kolejnych inwestycjach, który sprowadzi do Łodzi “numer jeden!” (cytat z pana Jagiełło).
Cud miód i orzeszki. Tylko zaraz, czy ta obietnica odejścia z polityki w razie porażki nie przypomina tej, którą ktoś kiedyś składał.. hmm.. jak ona brzmiała? “jeśli poparcie dla mojego rządu spadnie poniżej 50% to złożę dymisję”? Inicjały autora tychże słów to też chyba LM…
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.