1. Planowanie zaczynasz mniej więcej na rok przed terminem wdrożenia. Jesteś typowym klientem: nic nie wiesz, nie wiesz gdzie szukać, kogo pytać, czego oczekiwać. Prawdopodobnie wybierzesz konsultanta, przez co będziesz pluł sobie w brodę przez resztę życia. A przynajmniej okresu przygotowawczego. I okresu spłaty zadłużenia.
  2. Konsultant zaproponuje ci wdrożeniowców, którzy – jeszcze o tym nie wiesz – zjedzą cię razem z kopytami. A potem wystawią rachunek na usługi, o których nikt cię nie poinformował.
  3. Jeśli projekt będzie trwał rok, przez 11 miesięcy nic znaczącego się nie wydarzy. Nie licząc oczywiście podpisania umowy, wpłacenia zaliczek oraz pierwszych przymiarek. Jeśli masz mniej czasu na wdrożenie, proporcje będą zachowane choć z racji krótszego czasu wdrożenia, może ci się wydawać, że wszyscy ci pomagają.
  4. Konsultant będzie cię nagabywał o przygotowanie i trzymanie się planu projektu. Tak, masz rację, w rzeczywistości nie ma żadnego planu a wszystko co jest spisane to to, co zaproponowałeś na samym początku.
  5. Przez większość czasu będziesz płacił za rzeczy, których nie widzisz; różnica z projektem internetowym polega na tym, że w sporej mierze są to rzeczy, których faktycznie nie potrzebujesz.
  6. Na etapie oferty, konsultant przedstawi ci listę rzeczy/pomysłów, które nie są już trendi, nie wyglądają dobrze oraz są średnio 4 razy droższe w ofercie niż kosztują w rzeczywistości.
  7. Na etapie oferty zostaną ci również przedstawione wodotryski, z których wiadomo od razu, że nikt nie skorzysta. Możesz być niemal pewien, że będzie to oś oferty.
  8. Nikt nawet nie ośmieli się zapytać, czy masz może jakiś pomysł przewodni, czy może chciałbyś, by jakiś element z twojego/waszego życia był jakoś wyróżniony…
  9. …a jeśli takowy sami zaproponujecie, na drugim spotkaniu zostanie sprzedany jako błyskotliwe odkrycie konsultanta
  10. Przez 10 miesięcy będziesz uspokajany, że projekt idzie zgodnie z planem, że wszystko jest pod kontrolą…
  11. …oczywiście, tak nie jest. O czym dowiesz się na dwa tygodnie przed, kiedy nagle wszystko stanie na głowie
  12. I tak jak w projektach internetowych, prace nie posuną się do przodu jeśli przynajmniej raz dziennie sam się z czymś nie przypomnisz.
  13. Prawdopodobnie nikt z konsultantów/podwykonawców nie uczyni nawet najmniejszego kroku by ci coś podpowiedzieć bądź pomóc. Jeśli już, będzie to kosztowało horrendalnie dużo a i tak nie dostaniesz tego, co byś chciał.
  14. Aż w końcu, tego wyjątkowego dnia i tak okaże się, że z większością rzeczy nie zdążyliście.

W przeciwieństwie do projektów internetowych – z perspektywy czasu, to i tak nie ma znaczenia. Bo zabawa na pewno będzie przednia.

Powiązane wpisy:

  1. Pięć rzeczy, których na pewno byście nie chcieli wiedzieć
  2. Co dalej? Dokąd iść, gdzie się zwrócić?
  3. WEGO – Tworzenie interfejsu użytkownika
  4. Wspomnienia po północy…