W życiu każdego popularnego serwisu internetowego przychodzi czas, kiedy należy zabrać się za jego optymalizację. Zwykle dokupuje się dodatkowe serwery, wpina memcache, optymalizuje kod serwisu i zapytania do bazy danych. Frontend jest zwykle pomijany, choć w rzeczywistości, optymalizując szablony, można uzyskać całkiem niezłe wyniki relatywnie niskim nakładem sił i środków.

Ponieważ miałem ostatnio kilka serwisów, które trzeba było zoptymalizować, postanowiłem przypomnieć sobie technikę CSS Sprites opisaną przez Dave’a Shea na łamach AListApart. Jeśli ktoś jej nie zna – proponuję się zapoznać. To prosta technika, z korzeniami w świecie gier komputerowych, polegająca na łączeniu wielu plików w graficznych w jeden większy, łatwiejszy w zarządzaniu i zmniejszający ilość zapytań o elementy graficzne.

Niedawno przetestowałem to rozwiązanie w kilku serwisach, które aż prosiły się o optymalizację i trafiłem na ciekawe zachowanie. Ale po kolei. Zakładając, że nasz przeciętny Jan Kowalski, czyta artykuł na ALA po raz pierwszy, skorzysta z zapisu zaproponowanego w artykule:

#panel1b a:hover {
    background: transparent url(test-3.jpg)
    0 -200px no-repeat;}
  #panel2b a:hover {
    background: transparent url(test-3.jpg)
    -96px -200px no-repeat;}
  #panel3b a:hover {
    background: transparent url(test-3.jpg)
    -172px -200px no-repeat;}
  #panel4b a:hover {
    background: transparent url(test-3.jpg)
    -283px -200px no-repeat;}

Puryści i fanatycy optymalizacji już w tym momencie powinni (już możecie) złapać się za głowę. Ale to nie nieoptymalny zapis jest problemem; prawdziwy problem rodzi się, kiedy chcemy skorzystać z tego rozwiązania w serwisie, w którym nasz plik z “duszkami” ma ponad 350kb, przeciętny obiekt wycinany z pliku ma wymiary rzędu 250×160px a takich wycinanek mamy na jednej podstronie około dwudziestu.
W przeciwieństwie do demonstracyjnego pliczku (parę kb) załadowanie takiego potworka chwilę zajmuje i – jak się okazuje – wpływa na sposób budowania strony… w Firefoxie.

Chcieliście napisać: no jasne, że w Internet Explorerze? Właśnie nie. Ten – o dziwo – renderuje stronę tak, jak byśmy chcieli: po załadowaniu pliku, pojawiają się wszystkie elementy graficzne. Od razu. Ale nie w Firefoxie; Firefox wycina je po kawałku tak, jak by nic się nie zmieniło.

Ok, co jest źle z tym zapisem? Przede wszystkim: zupełnie zbędnie powtarza się ten sam kawałek kodu tylko po to, by zmienić jedną/dwie wartości. Deklarację tła i jego powtarzanie możemy przenieść w jedno miejsce tak, by później tylko deklarować co chcemy wyciąć z tego pliku. Poprawniejszy zapis, może wyglądać tak:

#panel1b, #panel2b, #panel3b, #panel4b {
background: url(test-3.jpg);
background-repeat: no-repeat;
}
panel1b {
background-position: 0 -200px;
}

…

I to jest rozwiązanie warte kilka sekund renderowania strony. Firefox nie lubi się z powtarzaniem całej deklaracji ładowanego tła – za każdym razem otwiera plik z grafiką, wycina i wkleja potrzebny fragment wydłużając cały proces w swoistą “nieskończoność”. W moim przypadku, zmieniając deklarację udało mi się zejść z 16-20s renderowania strony (wg YSlow) do 6.

Powiązane wpisy:

  1. CSS, Opera i Firefox: Z kamerą wśród przeglądarek (wciąż je psuję)..