nbw: Redefine the undefined

Just another WordPress weblog

Archive for March, 2008

Thursday
Mar 27,2008

Nie chodzi tu o ilość udostępnianych torrentów, tylko o strusie, które ćwierkają, że Sports Interactive przygotowuje się do uruchomienia prawdopodobnie najnudniejszej gry online ever - Football Manager Live, gdzie tysiące graczy będzie mogło się zmierzyć ze sobą, w walce o pieniądze, międzynarodowe trofea i metroseksualnych idolów nastolatek.

Gdy usłyszałem o tym pierwszy raz, wyobraziłem sobie te emocje związane z rozgrywaniem meczów przeciwko innym ludziom, stosującym różne - nierzadko rozwijane przez lata - taktyki, dopasowane do warunków pogodowych, kadry jaką dysponują, przeciwników i analizujący ich słabe punkty. Mnjut jak to mawiają na Krymie.

A kiedy emocje opadły, przypomniałem sobie, że FM to jedna z najbardziej czasochłonnych i statycznych gier w jakie kiedykolwiek grałem!

To, czym gry online przyciągają, jest dynamika rozgrywki bądź niska czasochłonność - FM niestety, nie jest ani dynamiczny ani mało czasochłonny. Ustalenie kadry, poprzenoszenie piłkarzy między drużynami, zwolnienie/sprzedaż niepasujących do koncepcji, wyszukanie i zatrudnienie nowych, dopasowanie taktyki - to tylko początek. Wprowadzenie takiej rzeczywistości w realia Sieci z pewnością urealni rozgrywkę, nałoży także wymagania czasowe - trzeba zdążyć przed kolejnym meczem.

I tu rodzi się dylemat - czy będzie to wciąż gra komputerowa, w którą można pograć przy okazji wolnego czasu, czy bardziej… praca. Czy może w ten oto sposób zbliżymy się do urzeczywistnienia żartu, że w wymaganiach na menadżera prawdziwej drużyny piłkarskiej, powinien znaleźć się zapis o doświadczeniu w Football Managerze. Różnice między grą a rzeczywistością w dużym stopniu zostaną zatarte - pozostaną tylko wirtualni piłkarze i drużyny, ale za nimi będą stali już realni gracze, z określonymi wymaganiami, możliwościami i czasem na ich realizację. Czasem limitowanym, ponieważ zgodnie z zapowiedziami autorów, gra nie będzie czekała aż ktoś kliknie “koniec tury” - wszyscy będą grać równolegle a końcem tury będzie dzień meczu. Nie zdążyłeś? Automat zagra za ciebie.

SI jest tego świadome i jak zapowiada, ci którzy mają mniej czasu do dyspozycji, nie będą pokrzywdzeni, ponieważ w zamian będą otrzymywać wyższe premie punktowe. Rodzi to jednak kolejne pytania o system mierzenia tego (deklaracje odpadają) i systemu punktowania - ludzka kreatywność nie zna granic, więc w zależności od wykorzystanego rozwiązania, znalezienie haka jest kwestią czasu.

Nie jest to pierwsza gra “menadżerska”, która próbuje wejść w Sieć - wiele lat temu, ta sama ekipa (jeśli mnie pamięć nie zawodzi) próbowała zrealizować ten pomysł z wykorzystaniem emaili. Wtedy się to nie przyjęło. Udaną implementacją “menadżera” w Sieci jest hat-trick, ale pod względem złożoności do FM się nie umywa.

Ogólnie jednak pomysł mi się podoba. Widać, że Sports Interactive szuka nowych rozwiązań - gra będzie mniejsza (11MB w wersji PC, 15MB w wersji MAC), sądząc po screenshotach także prostsza. W maju, wraz z wejściem FMLive w fazę beta, powinny pojawić się odpowiedzi na większość (jeśli nie na wszystkie) dręczących pytań.

Thursday
Mar 20,2008

Szczerze podziwiam osoby, które potrafią “lewelować” postać do 50-tego poziomu w World of Warcraft - mnie zmęczyło koło 10-tego. Samo granie w Sieci nigdy mnie specjalnie nie ciekawiło jest co prawda parę wyjątków, które mnie zainteresowały, w które prędzej czy później zagram i możliwe, że się do nich przekonam - może mnie wciągną bardziej niż bardzo.

Jak na razie, najbliżej temu prostej grze strategicznej: “Weewar“, którą dziś chciałbym Was zainteresować.

weewar1.jpg

Koncepcja zaczerpnięta z Risk! i uzupełniona o drobne pomysły z paru innych gier - moim zdaniem - doskonale sprawdza się w wirtualnej rzeczywistości.

Gra jest bardzo prosta - ot, kilku graczy na heksagonalnej mapie, parę jednostek do wyboru, proste zarabianie pieniędzy za utrzymywanie punktów kontrolnych i kupowanie kolejnych jednostek. Strategia na grę też jest prosta - rozwiń się jak najszybciej, zajmij jak najwięcej baz, zajmij strategiczne pozycje i utrzymując linię frontu, wewnątrz swojego imperium, zbuduj armię, która zmiecie przeciwników z powierzchni ziemi. To jest mapy.

Mapy, na których możemy zagrać są zróznicowane - jedne faworyzują jedną ze stron wymuszając tworzenie sojuszy; na innych mamy z góry narzuconą liczbę i rodzaj jednostek, których nie możemy uzupełnić ponieważ nie ma baz.

Jednocześnie możemy prowadzić od jednej do dziesięciu (konto płatne) rozgrywek na różnych mapach, co pozwala decydować o czasochłonności gry - przy jednej rozgrywce wystarcza średnio 15-20 minut dziennie. Dodatkowym bonusem do konta płatnego jest dostęp do większej liczby, bardziej zróżnicowanych, jednostek co zmniejsza trochę schematyczność najpopularniejszych strategii.

Gra nie jest bez wad - irytować może schematyczność rozgrywek prowadzonych na bezpłatnych kontach, przesadne zbalansowanie (bądź jego kompletny brak) map. Niektórych denerwować może także pozorne faworyzowanie piechoty i artylerii czy dziwna “losowość” wyników potyczek między uszkodzonymi a będącymi w pełni sił jednostkami (zdarzają się wyniki prawie jak w pierwszej Cywilizacji gdzie Milicja w szczerym polu niszczyła Czołg). Wszystko to jednak zdaje się umykać gdy odkrywamy, że niedoceniliśmy siły jednego z przeciwników i trzeba rozpocząc taktyczny odwrót by ustalić nową linię frontu i odbudować swoją armię.

Cywilizacja to nie jest, Advance Wars z Game Boya również nie, ale jeśli szukasz rozrywki na parę minut dziennie, przerywnika między zadaniami albo nieskomplikowanej łamigłówki - gorąco polecam.

Znów jestem nastolatkiem

Friday
Mar 14,2008

Wczoraj stuknęła mi kolejna w moim życiu “dziewiętnastka”. Tym razem heksadecymenalnie. 

Zastanawiam się, czy osiemnastkę bardziej przegapiłem, czy nie znalazłem sensu by o niej pisać. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że takie myślenie doprowadziło do zaniedbania tego miejsca, tym razem jednak coś napiszę. A nuż ponownie wejdzie mi to w nawyk?

Właściwie nie odczuwam żadnych głębszych zmian w związku z kolejnym rokiem na karku. Może coraz trudniej znoszę skutki świątecznego obżarstwa (co kiedyś było nie do pomyślenia), może też powiększyły mi się zakola na czole.
Wciąż giną mi skarpetki, wciąż grywam do wczesnych godzin rannych gdy tylko coś mnie przykuje do monitora (ostatnio Warhammer 40k), wciąż lubię zapach skoszonej trawy, zapach skórzanej piłki “do nogi” i budować zamki z piasku.

Tempo życia już mnie tak nie przeraża. Zacznie pewnie pod czterdziestkę.

Paradoksalnie, po głębokim kryzysie trwającym niemal dwa lata, znajduję coraz więcej czasu na realizację rzeczy, po których kiedyś miewałem wyrzuty sumienia, że tracę bezproduktywnie czas - “świat” nie chce być zbawiony, więc szkoda na to życia.

Oczywiście, nadal miewam dni - czy nawet całe tygodnie - kiedy wychodzę w poniedziałek do pracy i jest piątek, kiedy moja kreatywność i pomysłowość ogranicza się do posmarowania chleba jednak nożem a nie łyżką. I choć cały wszechświat rzeczy mógłby być w moim życiu poukładany lepiej, to naprawdę, szkoda mi czasu, by bez sensu narzekać.

Mam kochającą dziewczynę, w której znajduję oparcie i która napawa mnie dumą. Ciszę, spokój, niewielką grupę kreatywnych znajomych, z którymi uwielbiam rozmawiać i realizować kolejne pomysły - o czym pewnie niebawem.

Dziękuję wszystkim, którzy pamiętali a tych, którzy chcieliby pamiętać, ale nie potrafili nigdy takich danych zdobyć - przepraszam :)

Thursday
Mar 6,2008

Dziś Microsoft publicznie udostępnił pierwszą betę kolejnej - ósmej już - wersji swojej przeglądarki. “Nadgonić stracony czas” - wydaje mi się, że te słowa najlepiej ją charakteryzują.

Ponieważ jest to dopiero pierwsza wersja beta, ominę próby oceniania tej przeglądarki - wydaje mi się, że na to jeszcze za wcześnie.

Pierwsze uruchomienie jest miłe. Ewidentnie Microsoft zaczął dostrzegać istnienie konkurencji oraz zaczął wycofywać się ze swojego “nadęcia” - IE8 przy pierwszym uruchomieniu kilkoma prostymi ekranami pozwoli się skonfigurować, rozpozna zainstalowane “konkurencyjne” przeglądarki, zaimportuje z nich ważne dane a nawet - co sprawdziłem przy Firefoxie - rozpozna zainstalowane dodatki i zaproponuje swoje, do Internet Explorera.

001

Ta ostatnia funkcja jest nieco naciągana, gdyż Internet Explorer wciąż rezyduje na głębokiej prowincji, jeśli chodzi choćby o odpluskwianie Javascript (od dekady strasząc ostrzeżeniami typu “Nie zaimplementowano”). Choć deweloperzy obiecują uzupełnić te braki.

Na tym etapie, zwykły użytkownik będzie rozczarowany - przeglądarka obecnie nie oferuje nic, czego nie miałaby konkurencja (od dłuższego czasu). Ciekawie wygląda “Quick Tabs” czyli możliwość wyświetlenia podglądu wszystkich otwartych zakładek w jednym oknie, ale to również nic nowego.

Na spory plus można zaliczyć szybkość renderowania stron - jest odczuwalnie lepiej (porównałbym to do przesiadki z Firefox na Midori pod Linuksem).

005

Jeśli chodzi o silnik, wbrew powszechnej opinii - przeglądanie stron w Internet Explorer 8 nie skłania ku obawom, że ukazanie się wersji oficjalnej oznaczać będzie koniec świata.
Zgodnie z oczekiwaniami realistów, strony których autorzy przestrzegają standardów, nie mają większych(/w ogóle) problemów z działaniem w IE8. A te, które nie przestrzegają? Powinny wymrzeć. Choć również nie jest z nimi tak źle - nawet blogi na onecie działają.

Podsumowując IE8b1 używam dziś cały dzień i stwierdzam, że jak na razie “nie taki diabeł straszny”. Na każdym kroku widać, że to beta - interfejs potrafi się dziwnie zachowywać, przestają działać kursory, we flickr nie mogłem utworzyć nowego setu. Wizualnie nie różni się to niczym od Internet Explorera 7. Pojawił się przycisk przełączający przeglądarkę w tryb “strict” (Internet Explorer 7) i “standards” (Internet Explorer 8). Jest także możliwość włączenia “quirks mode” (IE5).

PS. Dziwią mnie pojawiające się komentarze o “przereklamowaniu” IE8 - obecna beta jest adresowana do deweloperów i właścicieli stron, którzy mają teraz okazję sprawdzić, czy strony którymi się opiekują, są gotowe na IE8. Zwykłym użytkownikom radziłbym odpuścić sobie tę betę i poczekać na kolejną/pełną wersję.