Jak pisał Kuba Filipowski na yashke.com, Forbes ostatnio przygotował notkę o web2.0 w Polsce. Ponieważ jestem stałym czytelnikiem Forbesa, jeszcze z czasów gdy nazywał się Profit i był (subiektywnie) najlepszym tego typu pismem na rynku, nie byłbym sobą, gdybym tego artykułu nie skomentował.
Chodzi bowiem o to, że jest to kolejny artykuł jakich wiele, z którego nic konkretnego nie wynika. web2.0 to hasło, które można podpiąć pod wszystko.
Niemniej cieszę się, że Forbes poruszył ten temat, choć sposób jest cokolwiek dyskusyjny. Cały artykuł można by skrócić do informacji, że web2.0 w Polsce rzekomo jest i ma się słabo – nie to co na “zachodzie”.
Na szczęście nie dostajemy papki, że Web2.0 == AJAX (choć pojawia się informacja o najczęściej używanych technologiach). W zamian jesteśmy informowani, że web2.0 to serwisy społecznościowe. Ale zaraz gubimy się, ponieważ pan Wojciech Ozimek z one2tribe informuje, że web2.0 to społeczność skupiona wokół jakiegoś projektu. I że nie powinno się inwestować w serwisy, które tej społeczności nie mają. Żegnajcie ciekawe pomysły.
Jako formę zarobku poruszamy oczywiście reklamy. Smutne, bo większość serwisów “web2.0″ nie ma tak naprawdę żadnej wartości reklamowej. Ludzie korzystają z nich dlatego, że są ich właśnie pozbawione.
Oczywiście, w artykule o web2.0 nie mogło zabraknąć wzmianki o geniuszu Kevina Rose’a i serwisie digg.com. Jest to chyba jeden z serwisów, który najczęściej jest przywoływany jako komercyjny sukces, podczas gdy wszelkie miliardowe przejęcia toczą się jakby obok niego.
Prawda z wartością każdego serwisu jest bowiem taka, że serwis jest wart tyle, ile potencjalny inwestor jest gotów za niego zapłacić.
Zdumiewające odkrycie przedstawia pan Michał Brański z o2 pod koniec artykułu – digg.com nie przyciąga zbyt wielu użytkowników i prawdopodobnie się przeje. Jeśli dodać do tego, że ten sam pan uważa, że smog.pl i wrzuta.pl podbijają wartość spółki o2.pl, zwłaszcza w świetle uruchomienia serwisu wideo przez interię, pozostaje mi tylko uśmiechnąć się z politowaniem.
I na koniec pozostaje mi spojrzeć na tabelkę liderów polskiego web2.0. Sposób jej dobrania jest dla mnie kompletnie niejasny. O ile nie ma co dyskutować o popularności grono.net czy smog.pl, pozostaje kwestia np blogfrog.pl. Jeśli wyłączyć z tych serwisów te, które mają wsparcie finansowe od początku (wiadomosci24.pl – gdyby przetrwał lead.pl byłoby ciekawiej, smog.pl, także polska wikipedia) oraz przymknąć oko na prawdziwą perłę popularności czyli grono.net, okazuje się, że liderami polskiego web2.0 są fotosik.pl, wykop.pl, goldenline.pl i niewymienione (kawałek dalej) 10przykazan.com.
Co ciekawe dla mnie, w treści artykułu pojawia się informacja o tym, że wykop.pl ma dziennie 4tys odwiedzających. Przyjmuję założenie, że chodzi o unikalne adresy IP. Na zdrowy rozsądek zakładam, że jest tego znacznie więcej, gdyż nie byłaby to wielka liczba biorąc pod uwagę, że 10przykazan ma obecnie dziennie ok. 2tys unikalnych IP.
Konludując, polskie web2.0 żyje, rozwija się wbrew przeciwnościom, ale ma się słabo. Dzieli się na dobre pomysły, które nie mają pieniędzy, kopie dobrych pomysłów z niezłymi pieniędzmi oraz serwisy, których popularność przerosła autorów i nie mają pomysłu co z danym serwisem zrobić dalej.
Wciąż w opinii wielu potencjalnych inwestorów pokutuje przekonanie, że internet to kopalnia złota, wystarczy tylko dorzucić trochę reklam i poczekać rok.
Niestety, reklamy się przejadły. I nie zmieni się to, dopóki będą królować niepodzielnie prymitywne pop-upy czy dźwiękowe reklamy, których nie da się wyłączyć. Żyjemy w Polsce, ze względu na poziom życia i sytuację finansową przeciętnego Polaka, nie mamy się co spodziewać, że ludzie będą chętnie dzielić się swoimi złotówkami. Paweł Tkaczyk stwierdza, że w ciągu pół roku od uruchomienia AdSense na swoim blogu zarobił tylko 70 dolarów. Wcześniej Roger Johansson próbował doklejać reklamy do swojego feeda RSS – z równie marnym skutkiem.
Poza tym, warto pójść tokiem rozumowania pana Wojciecha Ozimka – wartość serwisów tkwi w społeczności skupionej wokół nich. Naprawdę, nie trzeba atakować odbiorców reklamami, by na nich zarobić. Ale mam nadzieję, że do tego prędzej czy później ludzie dojdą.
Moją ulubioną perełką jest serwis wiadomosci24.pl – pewnie dlatego, że “byłem” przy jego poczęciu.
PS. Do badania “popularności” skorzystałem z alexa.com. Dlatego rzeczywiste wyniki mogą mniej lub bardziej odbiegać od rzeczywistości (w skrajnych przypadkach mogą być kompletnie nieprawdziwe). Dotyczy to zwłaszcza “niszowych” serwisów, których użytkownicy z reguły nie korzystają z przeglądarki Internet Explorer (w 10przykazan.com jest to mniej niż 10% odwiedzających).
Powiązane wpisy:

by MediaFun
23 Oct 2006 at 00:09
Tomek, ty zamiast na bloga ślij takie teksty od razu do redakcji magazynów, nie wiem czy Forbes, ale myślę, że Brief byłby dobrym pomysłem (www.brief.pl) albo lepiej łap kontakt z redakcją (www.blog.brief.pl). Ciekawe, czy po wydrukowaniu artykułu ktoś go skomentuje na swoim blogu
aha, tylko kropek po tytułach tekstów się nie stawia…
by nbw
23 Oct 2006 at 00:17
Z Forbesem bym się chętnie skontaktował, ale ich strona pod tym względem jest bezużyteczna, albo nie potrafię po niej nawigować. Mam wrażenie, że ich skrzynka kontaktowa jest niemal tak tajna jak specyfikacja układów dźwiękowych w Game Boy Advance.
A brief.. to niezły pomysł w gruncie rzeczy.
Kropka – no tak, racja. Dzięki za info
by Bellois
23 Oct 2006 at 07:36
Czytałem również ten artykuł i dla mnie jest to tragedia. Przeszukując polskie blogi łatwo znaleźć jakąś osobę, która dokładnie by opisała to zagadnienie. Bo rzeczywiście kompletnym nieporozumieniem jest twierdzenie, ze web2.0 to po prostu serwisy społecznościowe. A jako przykład podali między innymi fora dysusyjne i serwisy ogłoszeniowe…
by adas
24 Oct 2006 at 13:55
Taki OT: czy dodawanie blogów do 10przykazań została zawieszona czy brakuje propozycji? Bo RSS z nimi u mnie jest martwy
by nbw
24 Oct 2006 at 17:44
Raczej brak czasu, adas.
Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu podamy jeden z powodów, a 10go grudnia drugi (rocznica 10p).