May 8, 2006
Nie samym kodem człowiek żyje
Muzycznie zaroiło się u mnie od kobiet. Katie Melua nieco przegrała z Anją Garbarek (”tangowaty” Still Guarding Space jest zdecydowanie lepszym (najlepszym?) utworem niż promocyjny The Last Trick; z Melua było podobnie - wciąż nie rozumiem dlaczego Spiders Web/Piece by Piece nie poszło na promo) i Emilie Simon (Végétal).
Paniom towarzyszy The Dolls (album The Dolls). Choć i tu za wokal odpowiada kobieta. Kobieta nie byle jaka, bo sama Antye Greie Fuchs, której chyba nie muszę przedstawiać fanom muzyki elektronicznej. W projekcie towarzyszy jej Vladislav Delay i wielce utalentowany pianista – Craig Armstrong (Piano Works, muzyka doLove Actually, Moulin Rouge, World Trade Center, The Bone Collector), którego pianino jazzowo-magicznie komponuje się z rwanymi, filtrowanymi cyfrowymi brzmieniami typowymi dla Delaya i AGF. Cóż rzec – polecam.
Powiązane wpisy:
listen to PJ Harvey, bro, PJ Harvey…
A ja w pracy nie słucham tego, co bym chciał tylko jakieś “najnowsze hity z samej góry list przebojów”, co to lecą w super-/hipermarketach. A to potrafi odmóżdżyć podczas pisania oprogramowania do takich urządzonek i coraz częściej mi kwiatku w kodzie wychodzą.
Po pracy natomiast króluje Tori Amos.
A teraz idę coś zjeść.
o tak pj harvey i do tego na deser – po tej solidnej porcji gitar, łez i skomlenia za ciepłem i miłością bez kolców – na osłodę Cat Power tudzież Joan Newson. Polecam całą trójkę
pj harvey to klasa sama w sobie – się wie. Niemniej ja najwyraźniej ostatnio potrzebowałem nieco ciepłego, kobiecego – wręcz dziewczęcego – nucenia.