Prawo opiekuńcze do lamusa rzecze Riddle. Zaiste, lecz po lekturze tego wpisu odnoszę wrażenie, że powinno być wręcz przeciwnie, bowiem za czas jakiś może się okazać, że mamy samych specjalistów w jednej dziedzinie, buntowników z wyboru co to świat na kolana chcieli rzucać a mają problem by “odróżnić reggae od rapu”.

Szkoła niczego nie uczy

Trudno się z tym zgodzić, bo nawet jeśli zaakceptować fakt, że plan jest nieprzystosowany do obecnych czasów, że nauczyciele nie potrafią przekazać wiedzy, to szkoła jednak uczy. Uczy życia w społeczeństwie, uczy odpowiedzialności za własne czyny i uczy podejmowania decyzji.

W Polsce obowiązkowa jest tylko szkoła podstawowa (jak już zwrócił uwagę msierant, obowiązek szkolny w Polsce obowiązuje od 6 do 18 roku życia). Ona ma dać nam podstawy – wiedzę, która jest oceniana jako fundament w życiu. Każdy kolejny etap jest opcjonalny. Nie musisz kończyć szkoły średniej, nie musisz iść na studia, ale pamiętaj, że każda kolejna szkoła również nie musi Cię niczego nauczyć.

Zapamiętaj, że to, co wyniesiesz ze szkoły, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Jeśli idziesz na zajęcia z myślą, że w ciągu godziny dowiesz się czegoś, co odmieni twoje życie, to znaczy, że jeszcze nie dorosłeś. Jeśli tylko w szkole przeznaczasz czas na naukę, to znaczy, że marnujesz czas. Swój i nauczyciela. Szkoła bowiem pokazuje tylko kierunki, które możesz (ale nie musisz) poznać w swoim własnym zakresie – po szkole.

Dlatego nie ma większego znaczenia czy idziesz do szkoły o lepszej renomie czy nie.

W szkole marnuję czas, w którym mógłbym nauczyć się tego, co jest “naprawdę ważne”.

Oczywiście. I to, co jest naprawdę ważne jesteś w stanie określić mając już 16 lat. A w wieku 20 lat już każdy ma pojęcie co będzie robił w życiu, nie?

No właśnie – nie. Ja mam 23 obecnie, robiłem już sporo, może nawet coś osiągnąłem i wiecie co? Dalej nie wiem, co chcę robić w życiu.

Powiedzenie, że będę uczył się tego, co jest naprawdę ważne, to również bzdura. Będziesz uczył się tego, na co masz ochotę i co potrafisz ogarnąć umysłem. Trudno czytać o AI gdy nie ma się wiedzy z zakresu matematyki.

Z czasem zaczynasz wpadać w spiralę, która ściąga cię w dół – czytasz coraz mniej ambitne rzeczy, które w mniejszym stopniu stymulują twój umysł, któremu coraz trudniej ogarnąć tematy bardziej złożone i skomplikowane.

Rzuciłem, i co z tego? Zawsze mogę wrócić

Niezupełnie. Z każdym rokiem jest coraz trudniej się zmotywować i zmobilizować. Zmienia się podejście, szkoła przestaje być ucieczką od wojska, ale umysł jest coraz mniej chłonny i to, czego nauka kiedyś była trywialna, teraz zajmuje coraz więcej czasu.

A wujek kumpla nie skończył podstawówki, a ma własną firmę i zarabia krocie

Zadziwiające, że nikt nie zada temu wujkowi pytania ile razy nadział się na kruczki w przepisach czy został wykorzystany przez ludzi, którzy mają wiedzę większą od niego. To ciekawe, że nikt nie pyta, czy ten “wujek” nigdy nie czuł, że brak mu wiedzy, bądź “tego papierka” by ułatwić sobie życie. A tak, nie pasowałoby to do koncepcji.
Pomijając to wszystko, to naprawdę nie jest argument. Znam całe zastępy ambitnych, zdolnych ludzi, którzy tuż po studiach dostali się do wielkich firm, gdzie zarabiają po kilka-kilkanaście tysięcy złotych. Znam ludzi, księgowych wielkich firm, którzy pracują dwa miesiące w roku i zgarniają za to po kilkadziesiąt-kilkaset tysięcy złotych. Choćby byli geniuszami, gdyby nie skończone studia – nie osiągneliby tego.

Pomysłowi też muszą mieć podkładkę

Masz pomysł na własny biznes? Wspaniale. Potrzebujesz pieniędzy? Doskonale, podaj nam jakie masz wykształcenie. Aha, nie masz… To zadzwonimy do ciebie.

Pewne organizacje, nim zainwestują w twój, nawet najbardziej rewolucyjny pomysł, zapytają o twoje wykształcenie. Bo jest to dla nich pewna gwarancja, że dasz sobie radę i że mogą cię traktować poważnie.

Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku

W tak zwanym międzyczasie Paweł Tkaczyk zamieścił u siebie wypowiedź Steve’a Jobsa. Wypowiedź, która o czymś mi przypomniała.

Kiedy miałem 16 lat, miałem podobne marzenie, które ma chyba każdy, kogo wchłania komputerowy bakcyl. Mnie pochłonęly gry. Patrząc na ówczesne gry, chciałem pokazać wszystkim, że gry mogą być lepsze, ciekawsze, bardzej innowacyjne. A potem otarłem się o tzw. wielki świat wielkich wydawców, który pokazał mi, że nie zawsze potrzebni są wywrotowcy. I nie wszystko jesteś w stanie osiągnąć w pojedynkę, chodząc własnymi ścieżkami. Niektórych drzwi nie ma sensu wyważać i to, co na pewnym etapie wydaje ci się oszczędzeniem czasu, z perspektywy, za kilka lat, może okazać się jego marnotrawstwem, bo tego samego mogłeś dowiedzieć się od kogoś mądrzejszego.
Dziś mam 23 i muszę pogodzić się z tym, że chociaż jestem młody i ambitny, to pewnych rzeczy już nie cofnę i być może pewne drzwi zamknęły się dla mnie na zawsze. Bywa, jest to naturalna konsekwencja samodzielnych decyzji. Na tym etapie wciąż nie wiem co chciałbym robić przez resztę życia, dlatego staram się uczyć wszystkiego, co mnie zaciekawi. A ciekawi mnie wszystko. Dzięki temu wiem, że wczoraj zajmowałem się grami, dziś są strony a jutro mogę usiąść przed tokarką i też dam sobie radę.

Steve Jobs wspomniał o jeszcze jednej rzeczy, która pokrywa się z moim życiem i o której trzeba pamiętać, gdy wybiera się własną ścieżkę. Nie założyłem Apple, ale również zostałem wyrzucony z własnej grupy/firmy/jakzwałtakzwał w momencie, kiedy wszystko szło świetnie a przyszłość “rysowała się w różowych barwach”.
Na żadnym etapie życia, nie możesz być pewien, że to, co robisz dziś, będzie trwało wiecznie. Dlatego, być może dziś to, czego uczysz się na studiach, wydaje ci się niepotrzebne, być może nigdy ci się nie przyda, ale tak jak szklanka może być w połowie pusta i pełna, tak BYĆ MOŻE kiedyś ta wiedza uratuje ci życie. A nawet jeśli nie, czy nie jest to budujące, gdy potrafisz wypowiedzieć się na tematy spoza kręgu swojej pracy?

Jeśli to nie jest przekonywujące to mały hint: kobiety uwielbiają mężczyzn, którzy mają szerokie horyzonty i wiedzę z wielu dziedzin.

Cóż mi robić…

Wydaje mi się, że każdy z osobna musi rozważyć co dla niego jest najlepsze. Nie ma sensu się zmuszać do niczego. Należy jednak pamiętać, że życie nie składa się z ciągłego buntu i chadzania własnymi ścieżkami.

Czasem trzeba zastanowić się, czy aby nie lepiej dać się ponieść z prądem, niż ciągle próbować wpłynąć w górę wodospadu.
Mój ojciec i jego ojciec zawsze powtarzali: “ucz się, ucz bo wiedzy nikt ci nie odbierze“. Przyjaciel mojego ojca powtarzał czasami: ucz się, ucz – zwłaszcza języków i spieprzaj z tego kraju. Języków rozumiem co najmniej 6, znam 3, spieprzać nie zamierzam, ale zwracam uwagę na jedno – wiedza zawsze będzie w cenie i nikt mi jej nie odbierze. Rzecz jasna, należy przy tym zachować zdrowy rozsądek. Każda skrajność jest zła.
Osobiście boję się czasów, w których wszyscy olaliby studia. Przezornie będę unikał wind, bo może ich konstruktor zastosował wzór z Wikipedii (gdzie Wikipedysta założył, że czytający zna podstawy), a o materiałoznawstwie czytał na blogu znajomego.

Za brak składu i ładu przepraszam, ostatnio wiele notek piszę i w pewnym momencie kasuję. Tę jednak wyjątkowo postanowiłem po wielu dniach dokończyć. Stąd mogłem miejscami tracić spójność bądź myśl przewodnią.

Powiązane wpisy:

  1. Polskie Getting Real jednak bliżej niż dalej – historia pewnego tłumaczenia
  2. Dokąd bym się dokopał…
  3. Z wolnej ręki