Od dłuższego już czasu przymierzam się do przeprojektowania kilku stron prywatnych, w tym blogów, dlatego zacząłem zastanawiać się, czy da się zdefiniować jak powinien wyglądać idealny design bloga.
Czy naprawdę nie da się zrobić nic prostszego i mniej przeładowanego, niż oklepane dwie kolumny?
Jeśli przyjąć założenie, że blog jest bezpośrednim potomkiem stron “domowych”, które na początku lat 90tych wyskakiwały w Sieci, to jasnym staje się, dlaczego oprócz notek, otrzymujemy różnego rodzaju “sajdbary” wypełnione informacjami o powiązanych, acz mało ważnych rzeczach w stylu - “mój pies” czy “moja galeria”.
Dlaczego są to rzeczy mało ważne? Ponieważ wchodzę na bloga, by poczytać coś nowego, coś interesującego - interesuje mnie treść, a nie blogroll, chmura tagów z deli.cio.us (IMHO idiotyczny pomysł) czy feedy RSS. Dlatego to treść powinna być tym, o czym najpierw myślimy, gdy zabieramy się za przeprojektowanie bloga (strony, ale o tym w innym wpisie).
Może to za mocno powiedziane, ale jest pewien trend, polegający na wciśnięciu w sidebar wszystkiego, co robiło się w życiu, czym się interesuje, co się czyta, gdzie ma się konto i który antipixel spodobał się najbardziej.
Po co?
Prywatnie, zauważam po sobie, że sidebar, gdy wchodzę na bloga, interesuje mnie najmniej. Jest elementem, który najchętniej bym wyłączył. Jeśli spodoba mi się treść i sposób, w jaki autor pisze - wtedy zobaczę gdzie linkuje i co ma do zaoferowania.
Problem w tym, że sidebar jest z reguły umieszczany po prawej stronie, co sprawia, że najpierw widzę te wszystkie nieinteresujące mnie linki, a dopiero później dostrzegam, że jest na tej stronie coś więcej.
Swoistym przegięciem w moim mniemaniu jest… jeden z moich ulubionych blogów, czyli 456bereastreet.com.
Skarbem każdego serwisu są czytelnicy. Choć statystyki odwiedzalności mogą cieszyć, to jednak najważniejszymi użytkownikami, są użytkownicy powracający. Są to ludzie, którzy często czytają Twojego bloga/stronę od początku (topu) do końca (stopki). No właśnie - stopki.
Co oferuje stopka takiemu wiernemu czytelnikowi? Ano - nic. Informację o “prawach autorskich”, ewentualny link “powrót do góry” i to w sumie wszystko.
A gdyby tak wrzucić w stopkę te zbędne informacje, takie jak listę kategorii, archiwum czy blogroll? Może fotki z flickr’a?
Nie ma się co obawiać, że ktoś przegapi informacje zawarte w takiej stopce - odpowiednio przygotowana, może być nawet bardziej interesująca niż pasek boczny, zawierający te same informacje.
Z blogów, które realizują ten pomysł, wartym zwrócenia uwagi jest blog Garretta Dimona. Z polskich blogów, które czasem podglądam, bardzo bliskim mojemu wyobrażeniu ideału, jest blog YaaL.
Przeładowane układy dwu-trzy kolumnowe na pewno nie wyginą - wszak dla wielu, blog to jedyna szansa, by zaprezentować swoją wiedzę i umiejętności. A reszta? Cóż, gdy pomyślicie o redesignie stron (niekoniecznie bloga) - spójrzcie przychylniej na niepozorną stopkę.
PS. Powrót do pisania po dłuższej przerwie boli.
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.
12 Responses for "Stopkowy fetysz. Pobieżnie o projektowaniu"
Trend (?), który opisałeś, zapoczątkował niesamowicie popularny WordPress’owy theme o nazwie Hemingway. Osobiście uważam, że to dobry pomysł, jednak klasyczny sidebar bardziej przypadł mi do gustu?
Dlaczego? Dlatego, że nie chce mi się zjeżdżać na sam dół bloga tylko po to, aby zobaczyć kim jest autor, o czym pisze (kategorie) i do kogo linkuje. Wolę to mieć po boku, w widocznym miejscu.
Zanim skończyłem czytać Twój wpis pomyślałem, że odeślę Cię do Garretta.
W każdym razie, o stopkach dyskutowałem kiedyś z Artim (właśnie pod wpływem ww.) ale ostatecznie nie zdecydowałem się na eksperyment w tym temacie. 
Zgadzam się z tezą, że sidebary są zdecydowanie przeładowane treścią - jako klasyczny przykład przychodzi mi do głowy blog costy - http://costa.kofeina.net.
Czy jednak faktycznie stopka może być wykorzystywana jako nośnik mniej istotnych informacji? Wspomniany przez Ciebie flickr czy blogroll - ok - ale katogorie? Nie widzę tego
Poza tym - jak zauważył mój przepiśca - przewijanie całej strony tylko po to, żeby dotrzeć do pewnych treści jest bezsensowne…. ale to tylko moje zdanie.
I dlatego nad layoutem strony podanej męczę się już trzeci miesiąc… Ciężko jest zrobić coś dla siebie.
I kto powiedział, że stronę trzeba przewijać - wciska się End na klawiaturze i już jest stopka.
Tak, sidebary mogą być przeładowane treścią. Ale stopka nie jest lekarstwem, bo też może stać się przeładowana
Być może po prostu nalezy niektóre, najbardziej potrzebne rzeczy umieszczać w bocznej kolumnie, a całą resztę w stopce?
Ale nad rozbudową stopki pomyślę przy następnym redesignie bloga. Bo to dobry pomysł może być.
Tak naprawde, o ile dobrze pamietam, to rewolucja sie zaczela od Derek’a - moge sie oczywiscie mylic, ale to wlasnie tam przeczytalem o tym, jak wazne to miejsce na stronie, w szczegolnosci dla wiernych czytelnikow.
Zgodze sie, ze jest bardzo istotne - tez nie przepadam za przeladowanymi sidebarami - nad przeprojektowaniem swojego szablonu siedze juz jakis czas… ;]
Och, jarv - nawet nie wiesz jak Ci jestem bardzo wdzięczny za przypomnienie tego linka. Chciałem go wstawić jako reference tu, ale nie mogłem sobie przypomnieć gdzie to było.
null.problem ;]
tomek mrman: masz oczywiście rację z tym przeładowaniem sidebara u mnie na stronie. przykład jak najbardziej prawidłowy choć nie wiem czy już klasyczny ;). imo wszystko i tak rozbija się o kwestię odpowiedniego zaprojektowania całości witryny a nie poszczególnych jej elementów. co z tego, że sidebar będę miał pusty, skoro stworzy to tylko nieprzyjemnie puste miejsce i wrażenie marnowania przestrzeni. rzecz szczególnie rzucająca się w oczy przy dwukolumnowych układach stałej szerokości. po to wydziela się sidebara, by wsadzić tam jakić content. inna kwestia, że nie może to być wolna amerykanka jak nieskromnie pisząc u mnie. akurat ten chaosik lubię i mnie on odpowiada. w przypadku takich przeładowań jak to ma miejsce u mnie istotne chyba jest odpowiednie wydzielenie różnych pól, które składają się na sidebara. no i priorytetyzowanie: nawigacja przede wszystkim, być może jakiś “o ja cię ale ważny” przekaz na dzieńdobry a rzeczy mniej ważne lecą automatycznie dalej/niżej. problem w tym, żeby nikogo nie zmuszać do zbędnego latania po stronie.
hemnigwaya (schemacik dla wp) po prostu wielbię ale ma on i swoje mankamenty. trochę pokombinowałem z portowaniem owego dla serendipity ale staję nie tyle przed problemami technicznymi, ile przed problemem rozplanowania całości w jakiś przysiadalny sposób. tak by wejście na stronę nie skończyło się szukaniem po niej całej sekcji z nawigacją, która siedzi gdzieś na dnie strony.
jak by do tego nie podchodzić - ciężka fucha zaprojektowanie czegoś ładnego i funkcjonalnego jednocześnie :). no i zgadzam się w pełni, że takich potworków jakie u mnie występują robić się nie godzi!
Tam z niektórymi kwestiami się zgodzę, jednak kategorie i kanały RSS są dla mnie piekielnie ważne i musze je mieć w widocznym miejscu.
A to jest związane z tym, że z reguły poszukuje blogów technicznych i od razu w kategoriach widze, czy takie tematy są poruszane (mniej więcej). Kanały RSS to chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego …
Także blogroll lubię mieć w sidebarze i nie bardzo mi przeszkadza
Pozdrawiam.
Linkujesz?…
Czy sieć linków, na których opiera się system blogów niesie ze sobą informacje o wartości drugiej końcówki, czy tylko o jej popularności? Ile wartościowej treści kryje się w treści blogowych wpisów, a ile w popularnym sidebarze?…
Leave a reply