Jedną rzeczą, której naprawdę nie lubię w procesie składania stron, jest niedocenianie wkładu osoby tworzącej kod, tnącej grafikę, ba, czasem także przygotowującej grafikę. Zrób stronę - to wszystko.

Czy aby na pewno?

Tak, stronę złożyć może «każdy głupi» ale przecież nasz zleceniodawca chce by zarazem było to złożone z klasą, nie rozjeżdzało się - najlepiej w XHTML i to w dodatku strict. Czysty kod, komentarze i to wszystko na wczoraj. Bo przecież trzeba się pochwalić, nie?

Siadasz więc i… zaczynasz myśleć. Czy robić to na liście? A to, to lista definicji? Jakie nagłówki i gdzie? Ułatwienia dostępu? Bo prawda jest taka, że to, co dostajemy «z góry» z rzadka zawiera informacje, które nam, koderom i programistom są do czegokolwiek potrzebne. My dostajemy to, co podpisał klient, a to, jak to wykonamy, to już nasz problem. Grafik jest w najlepszej sytuacji - efekty jego pracy widać natychmiast. Programista również jest na dobrej pozycji - bez niego strona by nie żyła. Najgorzej ma koder, bo jego efekty doceni tylko ktoś, kto ma pojęcie o kodzie i wie jak interpretować wyniki walidatora. A przecież w obecnych czasach - każdy jest “webmasterem”.

I tak siedząc i myśląc podchodzi szef/odzywa się zleceniodawca i mówi przestań już czatować i przeglądać strony, tylko weź się do roboty!

Robienie tag-zupy jest jednak bardziej popłatne i mniej stresujące.

No! Do roboty!