nbw: Redefine the undefined

Icon

O Sieci, standardach i róznych takich…

Ludzie standardów – rzeczywistość polskiej Sieci

Wszyscy doskonale wiemy, że na świecie jest cała masa zdolnych i ambitnych ludzi. Globalizacja, a przede wszystkim Internet, ułatwiła nam dotarcie do nich i dała nam możliwość sprawdzenia ich wiedzy w praktyce.

Doszło już do tego, że naprawdę, coraz mniej osób, dziwią teksty: “wiesz, rozmawiałem dziś z Mike’iem Davidsonem na temat tego rozwiązania, o którym ostatnio myśleliśmy – zasugerował mi byśmy zrobili to tak, tak i tak”.

Sieć daje nam również możliwość szybszej wymiany informacji i szybszego podchwytywania nowinek technologicznych z całego świata. Oczywiście, każdy kij ma dwa końce: szybkość wymiany informacji sprawia, że w czasie gdy kończysz czytać na temat jednej technologii, na rynku pojawiły się już dwie nowe, z czego co najmniej jedna, rozwija/zastępuje tą, której właśnie się nauczyłeś. Znasz PHP? Świetnie, ale coraz głośniej robi się o Ruby on Rails. Znasz już Ruby on Rails? Świetnie, na pewno ucieszysz się, że podobne rozwiązania są już w PHP (CakePHP). Nauczyłeś się Javascriptu? DOM to już potęga, a do tego jest AJAX. O XHTML możesz już nie wspominać, bo to tak, jak byś chwalił się, że znasz alfabet (choć, sądząc po poziomie wypowiedzi niektórych uczestników for dyskusyjnych – może i jest to jakaś nobilitacja?). Do tego jest ASP, ASP.NET, Java.

Z przyjemnością stwierdzam, że Polacy nie gęsi i swój język mają. W dodatku, wcale nie taki zupełnie niesłyszalny.

Owszem, z pozoru, nie ma na naszym żyznym poletku ludzi pokroju Dave’a Shea, Rogera Johanssona, Jeffreya Zeldmana czy Molly E. Holzschlag. Piszę z pozoru, gdyż, wg mnie, problemem nie jest brak takich ludzi – ludzie są, ich pomysły i rozwiązania są na światowym poziomie, a osobiście zawsze byłem pod wrażeniem polskiej kreatywności (owszem, chodzi mi o kreatywność czystą, a nie kopiowanie kopiowania skopiowanej strony za milion dolarów).

Problem pojawia się w organizacji naszego środowiska – albo jego niemal kompletnym zdezorganizowaniu. Nie ma u nas wielkich zlotów, nie ma konferencji, nie ma portali, które tak naprawdę stworzyły cały “hype” (np.: A List Apart). Przyznaję jednak – większość z nas, nie ma również możliwości finansowych, by w czymś takim partycypować. Powiedzmy sobie wprost: warunki w kraju są jakie są, a popularność tworzenia w Sieci, nie osiągnęła jeszcze poziomu, by zapewnić godne przetrwanie i jeżdzenie z konferencji na konferencję. W efekcie – jesteśmy wciąż, li tylo, zbiorem linków w blogrollach/bloglinesach.

Ale Idzie ku dobremu, Rodacy – to się zmienia, w szybkim tempie – ale o tym, na razie, sza!

Powiązane wpisy:

  1. Ludzie *seksualni wszystkich krajów. Łączcie się (albo i nie).
  2. Walidacja, błędy a rzeczywistość
  3. Samotność w sieci
  4. Czy można się jeszcze pokazać w Sieci i na tym zarobić?
  5. [x/html] SEO i promocja w sieci

Category: jogger

Tagged:

18 Responses

  1. cosmo says:

    "Nie ma u nas wielkich zlotów, nie ma konferencji, nie ma portali, które tak naprawdę stworzyły cały "hype""

    hmm sa zloty (pingwinaria), sa portale (jdn.pl). co prawda nie na taka skale jak w bardziej cywilizowanym swiecie, ale od czegos trzeba zaczac :)

  2. adas says:

    A może planeta z twoimi wpisami, Riddle'a, Patrysa i jeszcze paru innych osób by mogła coś takiego zapoczątkować?

  3. cosmo says:

    No wlasnie.. jogger gromadzi raczej ludzi troszke bardziej obytych z IT i pochodnymi dziedzinami, moze zrobic by cos na wzor theserverside czy innego serwisu skupiajacego blogi techniczne z podzialem na kategorie, do ktorego wpisywane by byly notki:

    1. z zatwierdzonych tech/geek-blogow

    2. zatwierdzone przez samych autorow (zeby na strone nie poszedl np blog o tym co dzis jedlismy na sniadanie albo inny tego podobny material)

    Blogow prowadzonych w .pl przybywa, pare wartosciowych by sie na pewno znalazlo. Jak to tylko zorganizowac? Oddzielny serwis z mozliwoscia podpiecia go do zewnetrznych serwisow? Nie wszyscy na to pojda. Dublowanie notek w serwisach?

    Poza tym jak zarzadzac tymi kategoriami i w jaki sposob oceniac czy dany blog/notka pasuje do tego serwisu? Glosowanie? Jakies male gremium ktore by o tym decydowalo kto do tego moze nalezec? Mam nadzieje ze temat sie rozwinie :)

  4. Patrys says:

    Spokojnie, nie śpimy ;)

  5. Ktos says:

    Gdyby taka planeta powstała to jeszcze trzeba by się postarać o jej rozpropagowanie na róznych serwisach… Sam Jogger.pl tak wielkiej mocy propagującej nie ma :)

    Ale to mogło by zapoczątkować budowę społeczności. Podoba mi się ten pomysł.

  6. cosmo says:

    Pewne spolecznosci juz istnieja i jest to m.in. jogger (milosnicy FOSS ale nie tylko), jdn.pl (java), php.pl, jest tez troche samodzielnych blogow. Mase znajacych sie osob siedzi na usenecie czy roznorodnych forach. Na pewno ktos bedzie chcial podzielic sie swoimi obserwacjami z pracy.

    Tylko jak przekonac ludzi znajacych sie na pewnych zagadnieniach do pisania? I do tego do pisania akurat w takim serwisie badz zgodzenia sie na publikacje swoich wpisow w nim?

    No i przede wszystkim… poziom, poziom, poziom! Chyba ze by wprowadzic cos takiego jak mozliwosc glosowania dla osob zajmujacych sie pewna dziedzina (zeby nie bylo ze jakis oszolom napisze o czyms o czym nie ma pojecia i bedzie to potem straszyc). No nic, trzymam kciuki a moze pozniej postaram sie porozmawiac w celu wspomozenia autorow pomyslami badz w naturze /czytaj kodzie/ :)

  7. nbw says:

    Jak to Patrys powiedział – spokojnie, nie śpimy.

    Jogger ma tak naprawdę więcej wad niż zalet, w chwili obecnej. Wypada żywić nadzieje, że mityczny jogger2 stanie się rzeczywistością, wkrótce.

  8. psz says:

    Sparrow skutecznie podsyca napięcie, to trochę jak te niewyjaśnione kampanie reklamowe na bilboardach :P

    btw: stawiam piwo (albo i dwa), jak ktoś mi podsunie pomysł jak jednoosobowy zespół tworzący okazyjnie nieduże stronki za nieduże pieniądze (w skład zespołu wchodzi koder) albo prywatnie, mógłby się nauczyć tworzyć solidne (czyt: nie-arcydzieła), pożądne layouty w XHTML/CSS …

    Rzeczywistość jest taka, że większość niedużych serwisów tworzy jedna, góra dwie osoby, pozostałych trzeba sobie nadrobić, a nie każdy jest człowiekiem-orkiestrą :/

  9. Patrys says:

    Solidne layouty, użyteczny design, z uwzględnieniem odpowiednich technologii i usability, z nastawieniem na konkretną grupę odbiorców… i jeszcze może za darmo?

  10. psz says:

    no wiesz, wszystkiego naraz mieć nie można, a co do "darmowości" to nie mam pojęcia o co Tobie chodzi … ;)

  11. psz says:

    ahh… ok. mogłeś mnie nie zrozumieć, chodziło o to, że pomysł jak się poduczyć czegoś takiego :)

  12. Patrys says:

    Eric Meyer, Jeffrey Zeldman

  13. nbw says:

    Meyer, Zeldman, Shea, Hicks, CSS Zen Garden, Style Gala i trenowanie, trenowanie.

    Ale jedna moja uwaga – nie można być człowiekiem-orkiestrą. Kto jest do wszystkiego, ten jest do niczego

  14. psz says:

    Patrys: coś mi się obiło o oczy, że Eric wydał coś papierowego… poszukam ;)

    nbw: I know, I know, tyle, że jak sam wskazałeś, w Polsce nie ma zbyt dużo zasobów (szczególnie pieniędzy) na takie rozpustne działania, stąd też należy uzyskać znośny efekt przy znanych ograniczeniach finansowych.

    W większości przypadków spotykałem się z sytuacją:

    - albo zrobi się to "w miarę dobre" (jeszcze do takiego specjalisty się nie mogę zaliczyć)

    - albo będzie to niewyobrażalnie drogie

    Zgadnij, co większość firm wybierze? Czy też po prostu dać sobie spokój i sączyć piwo w fotelu przed telewizorem?!

  15. Patrys says:

    psz:

    Obaj wydali świetne książki.

    Co do wyboru: lepiej pójść pracować dla firmy webdeveloperskiej/agencji multimedialnej.

  16. psz says:

    Jeśli się wiąże swoją karierę zawodową z tą dziedziną, to twoja propozycja jest jak najbardziej logiczna.

    Co jednak zrobić, gdy jakiejś firmy zazwyczaj nie stać na specjalizowaną usługę, a mnie samemu okazyjnie trafiła się propozycja w stylu "zrobiłbyś nam może niedużą stronkę?"

    Ok, ok… może należałoby im powiedzieć, że strona to nie takie hop-siup i już będzie, nie wychodźmy jednak tak daleko w gdybaniach ;) Zresztą może to być przecież satysfakcjonujące doświadczenie (nauczyć się czegoś ;)

    Nie neguję, Patrys, że twoje twierdzenia są złe, jednak twoja praca w firmie webdeveloperskiej upośledziła (mam wrażenie) twoją umiejętność postrzegania sytuacji small-businessu ;)

    Nevermind, zaczynam bredzić :)

  17. Patrys says:

    Powiem ci, jak to wygląda z mojej strony (no pun intended):

    Przychodzi klient i mówi, że chce sajt z oprogramowaniem, wart jakieś 5k PLN. Po usłyszeniu ceny mówi, że on da najwyżej 500 PLN, bo kolega syna szwagra też "robi takie stronki" i on mu zrobi za mniej nawet. Gdybym miał przyjąć takie zlecenie za 500 PLN to bym zwyczajnie musiał dopłacić do interesu.

    To się nazywa psucie rynku. Nikt ci nie oferuje skoków na bungee za 10 PLN, bo ludzie wiedzą, że w pewnych okolicznościach potrzebni są specjaliści i nikt nie chce rypnąć głową o ziemię.

  18. psz says:

    Może właśnie dlatego dobrze, że nie wiążę swojej kariery z tym rynkiem.

    W każdym razie zobaczę, jak mi lektury będą wchodzić…

Leave a Reply