W sumie miałem nie zabierać głosu w pewnej dyskusji, która zaczęła się u Riddle i w gruncie rzeczy, wciąż nie chcę. Moje podejście do tworzenia stron zmienia się odwrotnie proporcjonalnie do mojej wiedzy na ich temat. Inaczej mówiąc: im więcej o nich wiem, tym mniej skrajny jestem.
Może chodzi o to, że jestem emerytowanym amigowcem i często żartuję, że mój “rulezizm” skończył się, wraz ze sprzedażą Amigi.
Niemniej, jeśli ktoś sądzi, że bycie “starszym klikaczem stron” jest nobilitujące i laski na to lecą, to zapraszam do przeczytania (po angielsku) artykułu Steps to Becoming a Freelance Web Developer
HTML 4 wprowadził atrybut 'headers' dla kolumn tabeli <td>. Atrybut ten jest używany w połączeniu z atrybutem identyfikatora (id="") zawartego w nagłówku tabeli (<th>), by umożliwić logiczne połączenie dowolnej kolumny bądź kolumn, z dowolnym nagłówkiem bądź nagłówkami.
Poniższa tabela, przedstawiająca ceny pomarańczy i jabłek, wykorzystuje identyfikatory i nagłówki.
| Importowane | Krajowe | |||
|---|---|---|---|---|
| Pomarańcze | Jabłka | Pomarańcze | Jabłka | |
| Sydney | ||||
| Hurtowe | $1.00 | $1.25 | $1.20 | $1.00 |
| Detaliczne | $2.00 | $3.00 | $1.80 | $1.60 |
| Melbourne | ||||
| Hurtowo | $1.20 | $1.30 | $1.00 | $0.80 |
| Detalicznie | $1.60 | $2.00 | $2.00 | $1.50 |
PYTANIE: jaka jest cena hurtowa importowanych jabłek w Sydney?
Dla użytkowników wszelkiego typu screen readerów (zna ktoś jakieś ładne/zgrabne tłumaczenie tego terminu?), użycie identyfikatorów i nagłówków oznacza, że odpowiedź na to pytanie poznają bez problemu.
Rzućmy okiem na kod:
<table border="1" summary="Ceny hurtowe i detaliczne, krajowych i importowanych jabłek i pomarańczy, w Sydney i Melbourne. Są dwa rzędy kolumn."><caption>Ceny krajowych i importowanych jabłek i pomarańczy w Sydney i Melbourne</caption><thead><tr><td></td><th colspan="2" id=”imported”>Importowane</th><th colspan="2" id="domestic">Krajowe</th></tr><tr><td></td><th id="oranges-imp">Pomarańcze</th><th id=”apples-imp”>Jabłka</th><th id="oranges-dom">Pomarańcze</th><th id="apples-dom">Jabłka</th></tr></thead><tbody><tr><th id=”sydney” colspan=”5″>Sydney</th></tr><tr><th headers="sydney" id="wholesale-sydney">Hurtowe</th><td headers="imported oranges-imp sydney wholesale-sydney">$1.00</td><td headers=”imported apples-imp sydney wholesale-sydney”>$1.25</td><td headers="domestic oranges-dom sydney wholesale-sydney">$1.20</td><td headers="domestic apples-dom sydney wholesale-sydney">$1.00</td></tr><tr><th headers="sydney" id="retail-sydney">Detaliczne</th>...Reszta kodu ...Korzystając w JAWS z odpowiednich kombinacji klawiszy, większość użytkowników będzie w stanie zlokalizować odpowiednią komórkę tabeli, zawierającą odpowiedź na powyższe pytanie. Mogą upewnić się w swoim wyborze, prosząc JAWS o przeczytanie tej właśnie kolumny.
JAWS przeczyta kolumnę mniej więcej w ten sposób:
kolumna trzecia, rząd czwarty, jabłka Sydney cena hurtowa importowane, dollar jeden kropka dwa pięć
Od pewnego czasu spotykam się z terminami, nad którymi zaczynam się poważnie zastanawiać. Chodzi przede wszystkim o terminologię stosowaną przez osoby zajmujące się tworzeniem stron WWW.
Dawniej było prościej - wszyscy byli “webmasterami”. Ale teraz? Kim jest webmaster? A kim jest designer (bądź mniej trendi, ale po polsku: projektant)? I czym się różni top od logo?
Dla mnie:
A może się mylę?
Oczywiście, zdarza się, że programista jest także koderem, a koder zajmuje się także grafiką. Ba, są osoby, którym wydaje się, że są dobre we wszystkim. Ale cóż - z reguły co jest do wszystkiego to jest…
Istnieje także kwestia “wyższości” pewnych terminów nad innymi. O wiele lepiej brzmi “jestem webdesignerem” niż “jestem programistą/koderem”, prawda?
Choć można wtedy po prostu przyjąć, że jest się “webdeveloperem”.
Ludzie nie przestaną mnie zadziwiać w swojej pomysłowości. Podobnież najtrudniej zarobić pierwszy milion. A może by tak przez stronę? Do sprzedania jest 1 milion pikseli, jeden piksel kosztuje jednego dolara.
Większość (jeśli nie wszystkie) aplikacje wymienione w niniejszym zestawieniu mają problem z działaniem w przeglądarce Opera.
W ich przypadku zalecam korzystanie z Firefoxa bądź… Internet Explorera
Początkowo miał tu znaleźć się kalendarz/organizer Kiko, ale po obejrzeniu tego czytnika RSS stwierdziłem, że pod względem wykonania, bije Kiko na głowę.
Czytnik ten robi naprawdę dobre wrażenie i co ważniejsze - nie trzeba nic instalować na dysku. Do pobrania jest źródło, które możemy umieścić, na przykład, na swojej stronie domowej.
Drugie miejsce w zestawieniu zajmuje Writely - czyli edytor tekstu, umożliwiający edycję dokumentów przez kilka osób jednocześnie. Ponadto Writely potrafi: zaimportować/wyeksportować dokument MS Word, tworzyć archiwa ZIP, wysyłać treści mailem bądź publikować je na stronie. Poza tym jest prostszy w obsłudze niż Wiki i “jest nowe i ładnie wygląda!”
Ex-aequo z Writely, drugie miejsce zajął interaktywny portal firmy Backbase. Przy okazji tego portalu, wspomnę jedynie jeszcze o ciekawostce jaką jest Protopage. Wirtualny, konfigurowalny, “pulpit”, ze stronami startowymi. Brak w nim tylko czytnika RSS.
Trzecie miejsce zapewne może zainteresować użytkowników Del.icio.us, jako że zajmuje je Del.icio.us Director, czyli eksperymentalny i alternatywny interfejs dla użytkowników Del.icio.us, ułatwiający edycję i modyfikację zawartości swojego konta.
Czwartego miejsca miało nie być, ostatecznie jednak załapał się na nie Amazon Zuggest, czyli dynamiczne podpowiedzi dla użytkowników Amazon.
Wygląd słaby, ale działa.
Pozostałe 6 miejsc zostało wyciętych z powodów ekonomicznych.
Mówią, że na bezrybiu i rak ryba. Trzymając się tego stwierdzenia, pozwolę sobie powiedzieć, że nie samym tworzeniem stron WWW człowiek żyje.
A czym żyję ja, gdy nie składam stron, nie piszę notek ani artykułów? Tak - muzyką.
“Odkrycia” tego tygodnia:
Brytyjska firma, znany i ceniony deweloper gier dla Playstation, Portable Playstation i XBOX, szuka programistów do pracy w swoim zespole.
Dane dotyczące pracy:
Rok-dwa to typowy czas pracy programisty w jednej firmie. Firma posiada 5 zespołów na terenie UK. Siedziba główna firmy mieści się w Londynie.
Praca jest w Londynie, aczkolwiek, gdyby znalazły się odpowiednie osoby, najlepiej z okolic Warszawy, które z jakichś przyczyn nie mogłyby wyjechać do Londynu, ale posiadałyby odpowiednie kwalifikacje - istnieje cień szansy na pracę w Polsce, dla tej samej firmy (zależy to od wyniku rozmów jakie są obecnie prowadzone).
Osoby zainteresowane proszę przede wszystkim o kontakt mailowy:
Moja uwaga: z uwagi na fakt, że znam trochę stan tej branży w Polsce, dwa ostatnie “wymogi” są opcjonalne. Liczyć należy się jednak z tym, że w przypadku nie spełnienia ich - pracodawca może wymagać przejścia dodatkowych testów.
Mile widziane:
Jacyś chętni?
Praca od zaraz
Firma roku 2004 strikes again. Bardzo lubię sytuację, w której moje konto jest kasowane bez powodu. Buziaki za poziom obsługi klienta.
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.