Z braku laku
- Author: nbw
- Filed under: jogger
Monday
Sep 5,2005
Mówią, że na bezrybiu i rak ryba. Trzymając się tego stwierdzenia, pozwolę sobie powiedzieć, że nie samym tworzeniem stron WWW człowiek żyje.
A czym żyję ja, gdy nie składam stron, nie piszę notek ani artykułów? Tak - muzyką.
“Odkrycia” tego tygodnia:
- Frontline Assembly - moi osobiści faworyci industrialu, na płytce Civilization pokazują, że nie tylko bliźniaczy projekt - Delerium - szuka nowych klimatów. Jest tu wszystko: wycieczki w stronę Massive Attack, industrial, downtempo, elementy triphopu, melancholijne pianino, spacer na krawędzi goa, minimal, samplowane elektryczne gitary, trochę elektronicznego punku w tylu The Prodigy. Palce lizać. Zwłaszcza fani Sceny Komputerowej, grupy Farbrausch czy Mufflera (muzyk), będą zachwyceni. Utwór Trategic jest niczym żywcem wyjęty z jakiegoś dema amigowego.
- VNV Nation - znów scenowo. Znów minimal. Znów, w wielu utworach, klimaty niczym żywcem wyjęte z dem scenowych. Zwłaszcza Monar Records - Klinton i Revisq.
- Arcana - przede wszystkim Inner Pale Sun i Cantar de Procella - na uspokojenie, wyciszenie, trochę muzyki bez boskiego natchnienia, ale przyjemnej w odbiorze. Uznawani za zespół wypełniający lukę po Dead Can Dance. Klimaty romantyczno średniowieczne.
4 Responses for "Z braku laku"
Yeah, nbw słucha Frontline Assembly! Wow.
Widzę, że Industrialowo się robi.
Jak coś to uderzaj po relasy, mam ich całe garście.

Arcana… mniam. Dark ambient to jest to.
s/relasy/releasy
Drugie już dawno ci pokazywałem. Mnie się jednak znudził, głównie przez głos wokalisty. Wolfsheim poszukaj, mocno depeszowo-lakaienowy.
s/znudził/znudziło/
A od paru godzin wymiękam przy słowach:
Hello Mr. Zebra
Can I have you sweater
Cause it's cold cold cold
In my hole hole hole…
Leave a reply