Pan Leszek Miller najwyraźniej skończył swe zagraniczne wojaże, wykłady i tym podobne - czas więc wrócić do Sejmu. Ale w jakim stylu!
Pan LM zaproponował, że wystartuje jako ostatni z listy swojej partii i obiecał, że jeśli się nie dostanie, to zrezygnuje z polityki!
Na ten czas odezwały się głosy poparcia dla Pana M, a cała sytuacja zaczęła przypominać zabawy dzieci w piaskownicy. Bo jaka jest najskuteczniejsza metoda by sprawdzić jak bardzo nas lubią/nie lubią? Tak, obrazić się bądź poużalać się nad sobą.
Już tylko czekam na kolejne deklaracje pana M. Z pewnością w pierwszej kolejności Widzew Łódź dostanie licencję na grę w drugiej lidze, której nie dostał - bo trzeba mieć gdzie się pokazać co wybory; ŁKS i Łódź dostanie kolejne obietnice nowoczesnego stadionu oraz hali sportowej (jeśli sam sobie je wybuduje, na nie swoim gruncie rzecz jasna) i z pewnością cały region skorzysta na kolejnych inwestycjach, który sprowadzi do Łodzi “numer jeden!” (cytat z pana Jagiełło).
Cud miód i orzeszki. Tylko zaraz, czy ta obietnica odejścia z polityki w razie porażki nie przypomina tej, którą ktoś kiedyś składał.. hmm.. jak ona brzmiała? “jeśli poparcie dla mojego rządu spadnie poniżej 50% to złożę dymisję”? Inicjały autora tychże słów to też chyba LM…
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.
3 Responses for "Millera głos ostatni"
polityka to bagno… nie wazne gdzie, kto, kiedy… czego sie spodziewales?
szkoda nawet o leszku pisac
Polity są tacy jak wyborcy. Kosmici im nam ich nie zrzucają z nieba.
Ludzie lubią się oszukiwać, słyszeć piękne obietnice i tyle…
Leave a reply