Czuję się jakbym wracał do przeszłości. Znów siedzę do późna, całkiem pochłonięty swoimi pomysłami, i tak jak kiedyś: planuję wstać wcześnie rano, by znów do nich usiąść – nie zważając na to, że o 9:40/10:40 czeka mnie wyprawa do stolicy – że to wielka szansa (nowa praca) itd.

Bo mówiąc szczerze, jak to z reguły bywa, gdy bardzo mi zależało na zmianie pracy, to nic nie wychodziło. A kiedy przestało mi zależeć – oferty posypały się same i co lepsze: przeszedłem przez sita rekrutacji, wyprzedzając bezapelacyjnie wszystkich pozostałych kandydatów i nawet nikogo nie przerażają moje oczekiwania – specjalnie wyśrubowane; brane dosłownie z księżyca.

Tylko.. no właśnie.. już mnie to tak “nie kręci”.

Znalazłem konto na którym mogę pohostować jakiś czas swój ostatni pomysł, dziś skończyłem design, jeśli uda mi się wstać rano – doklikam php i bazę danych i wrzucę informacje. Jeśli się przyjmie, to przeniose całość w bardziej profesjonalne miejsce i dorzucę swojego mini-cms’a, którego, w ramach powtórki z php, tworzę.

I marzy mi się wyjazd nad morze…

Powiązane wpisy:

  1. [quasi-Prywatnie] Słowa na wietrze…
  2. Powrót wywrotowców!
  3. Wspomnienie przeszłości
  4. I love the smell of flame in the morning.
  5. Pada deszcz…