Wygląda na to, że dla piratów rok 2005 przejdzie do historii jako rok dwóch hitów - GTA: San Andreas na PC i MacOSX Tiger dla x86.
Przedwczoraj pojawiła się plotka, że MacOSX Tiger dla procesorów Intela “leaknęło” się do sieci p2p. Choć najwyraźniej okazała się fałszywa to jednak reakcja środowiska wskazuje, że Tygrys na zwykłym pececie to nie lada wydarzenie (polecam zwrócić uwagę na poezję w komentarzach).
Wersja developerska nie zawiera zabezpieczeń, które mają się znaleźć w pełnej wersji systemu, uniemożliwiając odpalanie go na komputerach innych niż wyprodukowane przez Apple. Dodatkowo każda z wersji developerskich jest podpisana, a jej “termin ważności” upływa wraz z końcem 2005 roku.
Pojawia się jednak pytanie: ile to razy już widzieliśmy podobne “mega zabezpieczenia”, których złamanie było publikowane w dniu premiery, bądź jeszcze przed nią?
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.
4 Responses for "Tiger Unleashed, Tiger Leaked"
Wygląda na to, że w sieci pojawił się fake
Ale nawet jesli to nie fake, dla mnie wystarczajaca porazka jest fakt ze apple przenosi sie na architekture x86. Na szczescie mialem okazje Dostac w swoje rece PowerMaca G5
oczywiscie z prockami architektury ppc-64. Tylko patrze ze trzeba tam bedzie zaintalowac linuxa zeby jakos to bylo (obecnie siedzi tam MacOS X 10.3). Ale co moge powiedziec: na plus jest to ze na PCty pojawi sie w ten sposob (nieoficjalnie wprawdzie, ale zawsze) bardzo przyjemny system operacyjny 
Nie będzie na pecetach OSX i Aqua. Powód prosty: deweloperskie maszyny mają płyty Intela i 64-bitowe procesory serii P4, które nie są jeszcze dostępne w sklepach. Nie sądzę, żeby panom z Apple'a chciało się w OSX implementować "na zapas" wsparcie dla płyt na kościach Via czy Sis, a już na pewno nie wsparcie dla architektur innych niż intelowska odmiana x86-64.
Wersja oficjalna będzie za to sprzedawana na własnych płytach głównych i będzie mocno powiązana z architekturą sprzętu, co uniemożliwi odpalenie tego na blaszaku.
Z całej applowskiej afery liczę tylko na obniżenie kosztów sprzętu.
A tak BTW: podobno Apple w przeszłości parokrotnie stosowało już bardzo podobną do idSoftware metodę podpisywania kopii znakiem wodnym, co pozwala im niezwykle łatwo określić, kto dokładnie wypuścił swój egzemplarz do sieci.
Leave a reply