Żar z nieba, potęgowany przez dogrzewający mój pokój tandem - monitor + komputer, skutecznie pozbawia mnie ochoty na sklecanie kolejnych artykułów o typografii czy selektorach CSS. W dodatku siedzenie nad named‘em i rozmyślanie o poprzednich związkach, skłoniło mnie do sparafrazowania starutkiej modlitwy, którą kiedyś u siebie zamieściła moja ówczesna kobieta:

Panie Boże!
proszę Cię o mądrość, żebym mógł zrozumieć swoją kobietę (nameda),
o miłość bym mógł jej przebaczyć,
o cierpliwość bym mógł znieść jej humory.
Nie proszę Cię o siłę bo wtedy bym ją zajebał.

W oryginale była to modlitwa silnej kobiety i chodziło o mężczyznę, tak gwoli ścisłości.