Piszę właśnie konspekt promocji nowego produktu. Jednym z kanałów promocji są gry komputerowe.

Ktoś może powiedzieć - tylko nie gry! w nich nigdy nie było reklam!

Jak by to powiedzieć po angielsku (wybaczcie, nadmiar słow w stylu “branding”, “publicity” itp) - quite right. Dawno temu była gra chociażby Colgate. A pamiętacie co piła Super Żaba? (Super Frog). Tak! Lucozade!

Patrząc obiektywnie, nawet chodnik może być nośnikiem reklamy. RSS’y są już skażone. Gry komputerowe to kolejny etap. Serio.