Ten program zaczyna mnie coraz bardziej zdumiewać. Każda sesja w nim, dla mnie, to odkrywanie czegoś nowego. Tworzenie zaokrągleń elementów, masek, edycja wektorów. Niesamowita moc, która ciągle pozostaje pod kontrolą. Wszystko dzieje się automatycznie a użytkownik zachowuje świadomość dlaczego stało się to a nie coś innego.
Owszem, z grubsza, poza zdecydowanie lepszym antyaliasowaniem fontów i możliwością bezproblemowego eksportu grafiki między innymi aplikacjami Macromedia Studio, program ten nie wprowadza wiele nowego do możliwości. To co mnie z miejsca do niego przekonało to zdecydowanie większa szybkość i przyjaźniejszy (intuicyjny) użytkownikowi interfejs (od Photoshopa). Ciekawe jest to, że Fireworks nie ma własnego formatu do zapisu grafiki (tak jak Photoshop ma swój .psd). Korzysta ze zmodyfikowanego PNG. Taki PNG z miejsca można obejrzeć w dowolnym programie znającym PNG. Zobaczymy zwykłą grafikę. Dopiero w Fireworksie odkryjemy, że w tym PNG zapisane są informacje o użytych efektach, warstwach, maskach.
Zatem, droga Macromedio, choć do Dreamweavera ja się nigdy nie przyzwyczaję (chyba, że ktoś mi sprawi PowerBooka/PowerMaca na gwiazdkę, hę?) to za Freehanda i Fireworksa dziękuję
To ja idę na sxc, gdyż wróciło chyba natchnienie
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.
Leave a reply