Hm.. miałem wydrukować 8 stron tej dokumentacji, czy 8 razy 8… hmm
Byłem dziś w kościele. Nie, nie by wyspowiadać się przed księdzem, nie by być blisko jakiegoś tam boga. Ba, powiem więcej - tak naprawdę było dla mnie bez znaczenia czy jest to kościół. Gdyby było blisko równie dobrze mogła być to synagoga czy meczet. W końcu wszyscy ci ludzie wierzą w istnienie tej samej “postaci”, w swym zadufaniu nazywają “go” tylko inaczej.
Chodziło tylko o to by wyjść ze swoich czterech ścian, ze swojej samotni. Zmienić otoczenie i popatrzeć na ludzi, którzy autentycznie wierzą, że jest coś “ponad” wszystko z czym spotykamy się co dzień.
Siedziałem tam i w pewnym momencie po prostu się zapadłem, tak jak dawno mi się nie zdarzało. Przecież już dorosłym mężczyzną jestem. Człowiekiem, który podobnież coś “osiągnął”.
Pamiętam, że po wielu latach jednym z najpiękniejszych uczuć jakie mnie spotkało było ponowne nauczenie się, co to płacz.
Jeśli przez 5, 6, 9 lat nie płaczesz, stopniowo zapominasz co to łzy. Stopniowo, wraz z przemijaniem łez, przemijają także wszystkie inne uczucia. Wypalasz się.
W pewnym momencie stajesz przed lustrem i uświadamiasz sobie, że nawet jak chcesz, nawet jak wypada byś płakał, byś czuł to.. nie potrafisz.
Zapadasz się tylko. Zapadasz się w sobie. “Na zewnątrz twarz pokerzysty a w środku czarna dziura”.
Jestem zimny i po męsku poukładany. I zdarza mi się ranić. Ranię, jak nikt.
I stojąc tam też się zapadłem, tym razem nie mogąc powstrzymać łez.
Szfak! Gdzieś mi wcięło jeden z moich artykułów, który akurat teraz by mi się przydał. Zatem jeśli znamy się, i wysłałem Ci kiedyś artykuł zaczynający się od słów “nie było listu pożegnalnego”, serdelecznie proszę o podesłanie mi go.
Dziękuję
gdybym miala Cie przypisac jakiejs postaci to bylby to James Bond;P
pewny siebie arogancki miejscami zlosliwy i ironiczny
On: A wiesz boję się trochę
Boję się że mogę to stracić
Ona: co
On: No właśnie to nic
boję się o to
że mogę stracić to
coś niecoś
Oboje: Naszą małą stabilizację
Tadeusz Różewicz - “Świadkowie albo nasza mała stabilizacja”
Gdy spoglądasz w dół ciemnej lufy pistoletu, wiedząc że gdzieś na jej dnie czai się zimne ukojenie, zaczynasz się zastanawiać, myśleć o wszystkim i wszystkich, których zostawiasz po tej stronie. Zaczynasz zastanawiać się, jak zareagują widząc ciebie już po wszystkim.
Wbrew pozorom to nie naciśnięcie spustu czy zrobienie kroku naprzód jest najtrudniejsze. To utrzymanie się w postanowieniu stanowi największy problem.
Gdy przekraczasz próg dachu wieżowca dziewczyny, która cię rzuciła bądź pocisk zaczyna wwiercać się w twoją skroń czy podniebienie twarde, wtedy przychodzi olśnienie - wszystko staje się takie oczywiste, banalne. Nagle chcesz zostać na tym pieprzonym dachu albo zawrócić kulę wiercącą swą drogę przez czaszkę.
Wtedy jest już jednak za późno.
Przez wielu uważany za akt desperacji i głupoty, tak naprawdę stanowi manifestację skrajnego egoizmu i odwagi. Ale czy na pewno?
Z reguły powody to nieszczęśliwa miłość, problemy w szkole, utrata pracy. Ciężko jest wstawać z myślą o kolejnym upadku, to fakt, ale wystarczy pomyśleć perspektywicznie - choćby ile “ideałów” spotkaliśmy do tej pory na swej drodze? Pojawiali się i znikali, by zrobić miejsce dla kolejnych.
Tak myśląc, stojąc na krawędzi, wszystko zaczęło stawać się tak proste do ogarnięcia. I wtedy zadzwonił telefon.
Jak w piosence - nigdy nie miałem dość sił by to zrobić.
PS. Kiedyś przeklinałem komunikatory, że nie przesyłają treści, strony, że padają, swoje stany permanentnego deja vu (24h/7) czy serwisy blogowe, że nie działają gdy potrzebuję się wypisać.
Teraz stwierdzam - całe szczęście, że zdarza im się paść.
Przejrzałem Twoje archiwum znów…
Do pewnych rzeczy dorasta się po czasie. Do niektórych nigdy…
Dziś do ściągnięcia jest świeżutka Beta 3 przeglądarki Opera.
Z ciekawostek, wbudowano obsługę SVG.
He’s seen too much of life
And there’s no going back
The loneliness calls him
And the edge which must be sharpened
He’s losing it. And he knows.
But there’s a fighter in his mind and his body’s tough
The years have been unkind but kind enough
Rozpocząłem 23 rozdział swojego życia. Mam czyste konto i głowę pełną marzeń. I plątaninę myśli pośród których szukam swojej, nowej, drogi…
Nisko zawieszone chmury kłębiły się niczym myśli, obarczając najsłabszych ciężarem swojego istnienia.
Twarz wydawała się spokojna, lekko wykrzywiona upadkiem swego znaczenia. W szklanych oczach odbijało się ciężkie westchnienie nocy przychodzącej by wziąć to miasto w swe władanie.
Do pół-nagiego ciała leżącego w dawno zapomnianym kącie z wolna zbliżały się dwie postacie..
- Nie żyje?
- Tak. Kolejny.
- Poszukaj, może gdzieś tu leży.
- Mam.
- Co jest napisane?
“Rzeczywistość”.
- Przedawkował…
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.