Moja pasja do muzyki wcale nie przemija. Wręcz przeciwnie – nabiera na sile. Cierpię na wiecznie niezaspokojony GŁÓD.

Tak, to zapewne wina “dobrobytu” i łatwości w zdobyciu nowych płyt sprawia, że mając muzyki na 12 dni ciągłego słuchania – ja nie mam czego słuchać.

Są jednak utwory, które mogę wałkować niemal non-stop, 24/7. Oprócz Deep Purple – Child in Time, które stwierdziłem, że ma być grane na moim pogrzebie, podobnymi przywilejami szczyci się zespół, przez który zacząłem zgłębiać muzykę klezmerską.

Dla tych co znają, nihil novi, dla tych co nie znają – przedstawiam Kroke, czyli Kraków w jidysz.

Swego czasu pokusiłem się nawet o stwierdzenie, że jest to polski Gotan Project muzyki klezmerskiej.

Powiązane wpisy:

  1. A może by tak?
  2. Z braku laku