Jeden mniej (bo jego kobieta właśnie w pracy od 22 do 5) a drugi bardziej (bo wyjechała, też do pracy, ale na kilka tygodni) poszli na zakupy. Mieli wziąć odkurzacz, bo jeden jedna z dam spaliła (bo odkurzała wilgotną wykładzinę) a wzięli? Opiekacz do kanapek, czajnik (zlitowano się nad mymi biednymi nogami – 200 razy dziennie z pokoju do kuchni i z kuchni do pokoju, po/z herbatą), warzywa, owoce i przegląd piw, od dębowego mocnego przez karmi, po Budweisera.
Teraz siedzą w stanie lewitującym, zajadając się kanapkami z opiekacza. A jak było, tak i jest.. niepoodkurzane..
Czas na kolejne piwo.
Powiązane wpisy:

by Nina
12 Feb 2005 at 23:26
Chodzenie z kuchni do pokoju po/z herbatą to czasem jedyne zajęcie, które dostarcza mi jakiegokolwiek ruchu.
by nbw
12 Feb 2005 at 23:28
Mnie również, ale czemu tu się dziwić. Dobry wieczór Lustro
by Nina
12 Feb 2005 at 23:28
Już nie ma luster.
by nbw
12 Feb 2005 at 23:29
Gdyż?
by Nina
12 Feb 2005 at 23:29
Potłukły się.
by drynda
13 Feb 2005 at 01:42
powodzenia zaobaczymy jaki sajgon bedzie jak kobiety wroca;)