Jeden mniej (bo jego kobieta właśnie w pracy od 22 do 5) a drugi bardziej (bo wyjechała, też do pracy, ale na kilka tygodni) poszli na zakupy. Mieli wziąć odkurzacz, bo jeden jedna z dam spaliła (bo odkurzała wilgotną wykładzinę) a wzięli? Opiekacz do kanapek, czajnik (zlitowano się nad mymi biednymi nogami – 200 razy dziennie z pokoju do kuchni i z kuchni do pokoju, po/z herbatą), warzywa, owoce i przegląd piw, od dębowego mocnego przez karmi, po Budweisera.

Teraz siedzą w stanie lewitującym, zajadając się kanapkami z opiekacza. A jak było, tak i jest.. niepoodkurzane..

Czas na kolejne piwo.

Powiązane wpisy:

  1. Piękną wiosnę mamy tej zimy
  2. Szybkie pytanie w prestiżowym konkursie bez nagród
  3. Po usłyszeniu wiadomości zostaw sygnał biiip.
  4. Z rozmów telefonicznych (inspired by Nina ;)