Po 25 minutach rozmowy telefonicznej wciąż wiem, że nic nie wiem. Zaskakuje mnie moja obojętność w tym względzie. Ja wiem, że dawno nie spotkałem kogoś, z kim tak dobrze by mi się rozmawiało i czyjego głosu mógłbym słuchac 24/7, łącznie z największym marudzeniem (tak, Sz., wiedząc, że czytasz to co jakiś czas - też się do tej grupy osób zaliczałaś) i tym razem intuicja podpowiada “to je to” ale.. No właśnie.

Problem tylko w tym, że już nie emocjonuję się tak bardzo - będzie coś z tego czy nie, co myśli itd.

Podchodzę do tego teraz zdecydowanie luźniej. Ot, oboje mamy pracę, a skoro tyle czasu już ze sobą wytrzymujemy, to raczej nie ma powodu by się to zmieniło… Jeśli pozostanie przyjaźń, to dobrze. Jeśli przerodzi się w coś więcej.. no cóż, będę wniebowzięty.

Z innych zdarzeń dnia dzisiejszego, dostałem kolejną ofertę pracy, po której stwierdziłem, że chyba muszę olać wszystko co robię i faktycznie przysiąść do książek, bo czuję się cały czas niedoedukowany. ASP odkładałem cały czas, a dziś się okazało, że jakbym jednak do tego przysiadł swego czasu, dziś mógłbym się pakować do wyjazdu na posadkę za, w przeliczeniu, 1800PLN dziennie.

Well, przesłałem tę ofertę znajomemu, może jemu się poszczęści.