A jakiś gamoń (sądząc po “charakterze pisma” - podstawówka/gimnazjum) postanowił upiększyć szarość blokowiska swoim kolorowym (czarnym) wpisem na bloku, który widzę z okien swojego pokoju - “Jebać ŁKS”.
Pomijając tutaj upodobania seksualne (ja mimo wszystko wolę kobiety) jednokomórkowca, to co do diaska ma tenże wpis symbolizować? Jakie jest jego przesłanie? “mam szpreja i nie zawaham się go użyć!”?
Powinni pisać ostrzeżenie na markerach i opakowaniach farb w spray’u - “U osób z kompleksami, zwłaszcza niższości i małego penisa, posiadanie tego produktu uszkadza wszelkie kluczowe funkcje mózgu.”.
Za rok idiocie się odwidzi, a napis będzie straszył przez najbliższe 10 lat, aż odpadnie razem z elewacją.
Dopisek “bo mnie się zapomniało” - kilka lat temu inny gamoń postanowił się podpisać na 4tym piętrze, pod oknem swojego pokoju, wymalował “huj”.
Przynajmniej było wiadomo z kim ma się do czynienia.
Na starość zmądrzał i napis ostatecznie, po długiej walce, zmył.
Jestem typem człowieka, który łapie się różnych rzeczy spontanicznie. Nierzadko bez przygotowania, ot, “bo miałem taki pomysł”. Z reguły się to udaje i tu mógłbym powiedzieć, że “sponton” się przydaje.
Moja rodzina mogłaby zapewne dodać w tym miejscu, że “bałaganiarze” już tak mają - tysiąc spraw na głowie, tu jakaś zaczęta, tu jakaś nieskończona. Nie potrafię inaczej, zajmowanie się dłuższy czas jedną rzeczą mnie po prostu nuży (obecnie klikam projekt strony firmowej, już 8 tydzień i mam ochotę wyrzygać się klientowi za kołnierz).
Ale bałaganu nie znoszę. To co mam określiłbym mianem “chaosu twórczego”, w którym to doskonale się odnajduję (no, chyba, że ktoś mnie “uszczęśliwi” i go posprząta).
Właśnie dlatego, że bałaganu nie znoszę, postanowiłem sobie uporządkować wszystko co rozgrzebałem w roku poprzednim i tym razem skorzystać z doświadczenia przy tworzeniu kolejnych rzeczy.
Dziś nawet odkryłem, że kryzys twórczy mi przeminął i patrzenie w różnego typu kody mnie nie obrzydza… Teraz “tylko” się zmobilizować…
…od jutra…
“Ale od jutra to się naprawdę biorę!”. Tupnięcie nogą.
A na dobranoc Massive Attack.. fragment z “love you love you love you” z Angel jest boski.. Może nawet ojcu do pracy dam. Do The Prodigy go kiedyś przekonałem, może czas na MA? (A później zostanie FSOL, Hybrid i droga do muzycznego kształtowania wolna…)
Na koniec strona The Prodigy - byłem mile zaskoczony gdy ją pierwszy raz ujrzałem - dowód na to, że Flash jeśli mądrze użyty może być “dostępny”.
W pewnym wywiadzie Beata Tyszkiewicz stwierdziła, że wielkie miłości są właśnie dlatego wielkie, że są niespełnione.
To właśnie te niespełnione miłości się pamięta przez całe życie, nadzwyczaj szybko zapominając o tych szczęśliwych, ale wypalonych.
Ze mną jest podobnie. W moim życiu nie było nigdy emocji w nadmiarze. Odkąd pamiętam, musiałem o nie zabiegać, walczyć. Na to nałożyło się pewne postanowienie, którego trzymałem się przez wiele lat, a które ostatecznie wyziębiło mnie niemal całkowicie.
Dlatego pozostały mi wzniosłe ideały, wyidealizowane definicje, które często muszę korygować w życiu. Dlatego właśnie, gdy na kimś mi zależy, nie potrafię się “zakochać”, potrafię natomiast stopniowo się tego uczyć. Otaczać opieką, troską. Dbać.
Trudno mi powiedzieć dlaczego tak się dzieje. Nie jestem typem osoby, która potrzebuje udowadniać sobie, że “działa” na płeć przeciwną i właśnie dlatego frustruje mnie gdy widzę te rozmarzone, szkliste ze szczęścia oczy, ten uśmiech szczęśliwej i bezpiecznie się czującej osoby, a w środku mnie czerń i chłód. Brak emocji? Nie. Tylko brak umiejętności okazania ich, otwarcia swoistej skrzynki, kufra z emocjami. Takie rozbicie, przypominające patrzenie w gwiazdy - kątem oka je widać, ale gdy patrzysz wprost na nie - gasną.. tak właśnie jest z pokładami ciepła we mnie.
Starzeję się, choć brzmi to dziwnie w moich ustach. Coraz bardziej potrzebuję stabilizacji, jakiegoś uspokojenia. Kominka, herbaty, ciepłego koca. Odpoczynku. Ale nie mogę do tego dążyć za wszelką cenę. Nie znoszę złotych klatek.
Gdy o tym teraz myślę, dochodzę do wniosku, że raz trafiłem na swój ideał. Nie tylko osoby, ale właściwie całej sytuacji, całej otoczki. Wszystko następowało po sobie logicznie i każdy kolejny etap naturalnie wynikał z poprzedniego. Oczywiście, zepsułem to. Bo..
Czy można kochać kogoś tak silnie, by bycie z tą osobą było niemożliwe?
Cechy charakterystyczne: mały, wygodny, skuteczny. WINDOWS.
Kerio, Sygate, Tiny, coś czego nie znam? Symantecowi podziękuję.
A kto może - włącza Planete. Program o USA i Iraku, z nieco mało znanymi faktami.
Nie nadaję się do życia w parze. Tak, jestem “zimny, po męsku poukładany”. Bryłką lodu. Czy jakoś tak.
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.