Jestem typem człowieka, który łapie się różnych rzeczy spontanicznie. Nierzadko bez przygotowania, ot, “bo miałem taki pomysł”. Z reguły się to udaje i tu mógłbym powiedzieć, że “sponton” się przydaje.

Moja rodzina mogłaby zapewne dodać w tym miejscu, że “bałaganiarze” już tak mają – tysiąc spraw na głowie, tu jakaś zaczęta, tu jakaś nieskończona. Nie potrafię inaczej, zajmowanie się dłuższy czas jedną rzeczą mnie po prostu nuży (obecnie klikam projekt strony firmowej, już 8 tydzień i mam ochotę wyrzygać się klientowi za kołnierz).

Ale bałaganu nie znoszę. To co mam określiłbym mianem “chaosu twórczego”, w którym to doskonale się odnajduję (no, chyba, że ktoś mnie “uszczęśliwi” i go posprząta).

Właśnie dlatego, że bałaganu nie znoszę, postanowiłem sobie uporządkować wszystko co rozgrzebałem w roku poprzednim i tym razem skorzystać z doświadczenia przy tworzeniu kolejnych rzeczy.

Dziś nawet odkryłem, że kryzys twórczy mi przeminął i patrzenie w różnego typu kody mnie nie obrzydza… Teraz “tylko” się zmobilizować…

…od jutra…

Powiązane wpisy:

  1. Hmm
  2. Pean o Fireworksie
  3. Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy. z tej przyczyny, zrodziliśmy się bez wprawy i pomrzemy bez rutyny
  4. Szukamy pracy, dzień 1.
  5. Niemoc (s)twórcza