Bycie perfekcjonistą (broń boże nie perfekcyjnym) jest przyjemne dla otoczenia, ale katuszą dla dotkniętego tą chorobą.

Sprowadza się to do wiecznego niezadowolenia z wykonywanych czynności, zamykania się na długie tygodnie w swoim świecie, do oglądania krzywo wbitych gwoździ w domu swojej dziewczyny, do wyliczania krzywizny słupów i kominów w miejscowości przez którą właśnie się przejeżdża.

Bycie grafikiem o skrzywieniu audiofila ze słuchem absolutnym prowadzi do nerwicy gdy na swoim pixel-perfect monitorze tnącym tęczówkę swoją ostrością dojrzy przekłamanie w kolorach we właśnie wykonywanym obrazku 24px x 24px (w 1600×1200). Prowadzą do ciężkiego stanu kur.icy także wszelkie buczenia czy harczenia dobiegające z głośników. Mp3 128kbps nie nadaje się do słuchania. Za MP3 <128kbps chory urywa głowę i wyrywa kręgosłup. 196kbps ujdzie, choć najlepiej VBR i OGG bądź MPC.

Najgorsze są wszelkie dźwięki powtarzające się, np w utworach muzycznych - jakiś dzwoneczek o którym zapomnieli sami autorzy, o głośności 3 (w skali 0-255) czy niesamowicie irytujący dźwięk buczenia zegara elektronicznego w autobusie (dlatego unikam autobusów). O trzeszczącym łóżku wyżej wzmiankowanej dziewczyny wspominać nie będziemy.

Mówię Wam - wystrzegajcie się perfekcjonistów. Nas należy poddać leczeniu.