Właściwie nie wiem czy wpis ten powinien być prywatny, czy może zaliczać się do kategorii [XHTML]…
Zajrzałem dziś na stronę Marka Pilgrima autora serii książek “Dive into…”, znanego przede wszystkim z “Dive into Accessability” (”W głąb dostępności”), która choć poruszała dość egzotyczny, dla wielu, problem, to robiła to w taki sposób, że nawet początkujący szybko rozumiał dlaczego używanie argumentu “alt”, bądź korzystanie z AccessKeys jest takie ważne.
Ba, stawianie się w konkretnej roli dowolnego z bohaterów, np osoby niewidomej, diametralnie zmieniało spojrzenie na strony www i internet jako taki.
Na stronie jednak nie przywitały mnie zapowiedzi nowych wydań, rozwiązania różnych pomysłów.
Przywitał mnie wpis pożegnalny, informujący że najwyższy czas znaleźć sobie nowe hobby. Najlepiej z dala od komputerów.
Smutne.
Ciekawe dlaczego akurat dziś musiało się zaświecić Jej gadgadowe słoneczko. A przynajmniej jej dawne gadgadowe słoneczko, bo już nie Ona tam…
Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać się między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.
Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.
Wisława Szymborska
Wygląda na to, że olórin spisał się (prawie
na medal z wtyczką do konnekta
Wygląda na to, że wracam do swoich “korzeni”. 4 dzień, a właściwie noc, nieprzespana… Nie to, bym nie czuł się zmęczony… ot, nie czuję potrzeby snu.
Puste łóżko jakoś też nie przyciąga…
Przy okazji wpadłem na rozwiązanie problemu, który nurtował mnie od jakiegoś czasu - czy mając do dyspozycji tylko technologie client-side (html, css, js itd) można stworzyć “dynamiczną”, “personalizowalną” stronę, z możliwością np.: ukrywania treści, które danego użytkownika nie interesują.
Fakt, do portalu Opery temu rozwiązaniu daleko, ale… od czegoś trzeba zacząć
Swoją drogą, chciałbym napisać zgodnie z prawdą, że MS IE ssie bo nie nauczono go selektorów z CSS (może to i całe szczęście - inaczej hack’i na IE w CSS byłyby trudniejsze we wprowadzaniu) przez co powyższy problem względnie się rozrasta, ale co się okazuje? Że IE umie CSS3!
Doskonale radzi sobie z rozwiązaniami CSS3 dotyczącymi obsługi… azjatyckiego tekstu…
Miałem napisać o nagich cyckach w amerykańskim/polskim hiphopowaniu oraz naciąganiu raggae do hip hopu, ale jednak daruję, dziś, najbardziej żenującej stacji muzycznej posiadającej bardzo atrakcyjną panią prezes - Viva TV. Inaczej musiałbym stwierdzić, że zgodnie z obecnym trendem muzyka umarła a pederasta też jest rasta
Future Sound of London - Papua New Guinea
Po jednym z wpisów wróciły do mnie wspomnienia z jednen z debat designerskich nt. standardów i tworzenia stron “strict’owych”.
Pomijając tu oczywiście fakt, że strona się nie walidowała i fakt, że o tym pisałem parę linii niżej - co daje przeciętnemu użytkownikowi wejście na stronę i kliknięcie “validate”?
I mean, w rezultacie zwraca i tak uwagę tylko na “This page validates” albo “This page does NOT validate” - z reguły nawet nie patrząc na błędy, nie mówiąc już o kodzie.
Idąc tym tropem - czym jest validator? Kawałkiem umiarkowanie użytecznego bezmyślnego programu, that’s all. Umiarkowanie użyteczny i bezmyślny, bo on sprawdza tylko poprawność użytych tagów, argumentów i w umiarkowanym stopniu semantykę, ale nie analizuje czy dany kod jest faktycznie poprawny i zgodny ze standardami.
Przykład? Ależ bardzo proszę.
Załóżmy, że chcemy zrobić menu, z 3ema pozycjami a, b, c. Jedna osoba zrobi tabelę na jedną kolumnę i trzy wiersze. Druga osoba zrobi 3 div’y, trzecia osoba zrobi 3 div’y osadzone w jednym, czwarta zrobi div’a i pooddziela wpisy przez break rule, piąta poprzez paragrafy, szósta zrobi listę nienumerowaną, siódma numerowaną a ósma też na coś wpadnie.
Jeśli napiszą nagłówki dokumentu poprawnie i dodadzą slashe na końcu pojedynczych tagów, przepuszczą przez walidator okaże się, że każda z wersji jest Valid!
I dochodzimy do pytania, na które wtedy również próbowaliśmy odpowiedzieć - “zatem gdzie tkwi różnica?”
P.S. To niezupełnie pytanie retoryczne
P.S.2 Już jest walid
24 z 34 odwołań to Gecko, z czego aż 20 to Firefox’y… wciąż nie mogę zrozumieć popularności tej “najbardziej przereklamowanej przeglądarki na rynku”…
Nie denerwowało nikogo trafianie w relatywnie małe guziczki formularzach?
Np. radio buttony, albo checkmarki…
Nie myśleliście nigdy, jakby to było gdyby formularz można było obsłużyć tak jak instalator gier, gdzie wystarczy kliknąć np.: w tekst obok danego elementu, zamiast dokładnie w niego?
Do tego właśnie przydaje się LABEL
W uproszczeniu wystarczy przyjąć, że zapis:
<label><input type="radio"> Jakiś przykładowy tekst </label>
Sprawi, że od tej pory nie trzeba będzie klikać dokładnie w malutki radiobutton, ale kliknięcie w dowolnym miejscu na tekście - też go aktywuje.
Więcej na temat LABEL można znaleźć tu (między innymi o przydatnym argumencie “for”):
http://www.w3.org/TR/REC-html40/interact/forms.html#h-17.9
Niemal każdy kto zaczyna tworzyć strony w xhtml, poznaje zalety PNG, CSS 2 i 3, zaczyna odczuwać coraz silniej wady dominacji IE na rynku.
Ba, można się wręcz pokusić o stwierdzenie, że IE blokuje dalszy rozwój WWW.
Strona stworzona zgodnie z najnowszymi standardami, przeważnie nie wyświetla się najlepiej w “jedynie słusznym” browserze. Co gorsza, mimo coraz śmielszego rozwoju przeglądarek alternatywnych, takich jak Opera czy Firefox (WIN/LIN) bądź Safari (MAC), robi się powoli coraz głośniej o IE7, który to, znając preferencje wielu ludzi, przedłuży dominację IE na świecie.
Pozycja rynkowa IE sprawia, że jest niemal niemożliwe porzucenie obsługi tej przeglądarki w warunkach komercyjnych.
Jak zatem tworzyć strony nowoczesne, lecz wciąż zgodne z Internet Explorerem?
Rozwiązań jest kilka.
Można na przykład tkwić w CSS1, robiąc tylko nieśmiałe kroki w stronę CSS2, niemal w ogóle nie korzystając z formatu PNG. Można tworzyć kilka wersji tej samej strony pod różne przeglądarki. Można tworzyć skrypty, np javascript, do rozpoznawania i obsługi różnych typów przeglądarek.
Brzmi pracochłonnie? Nieelegancko nawet.
Rozwiązanie daje nam jednak sam Microsoft w IE5 i wyższym!
Tak, są to właśnie owe tajemnicze komentarze warunkowe
Zasada ich działania jest trywialna. Po prostu jest to komentarz opatrzony specjalną składnią, działającą tylko i wyłącznie w przeglądarce Internet Explorer.
Jeśli stronę czyta inna przeglądarka - zobaczy że jest to komentarz, i nie będzie sprawdzać, ani tym bardziej - renderować zawartości.
Składnia jest prosta:
<!--[if wyrażenie]> kod HTML <![endif]–>
Gdzie wyrażeniem może być “IE”, bądź jakaś cecha specjalna. Wyrażenie może zawierać też jakiś operator logiczny, np: gte - wyższy bądź równy, gt - wyższy, lte - niższy bądź równy itd. Pełna lista operatorów i wyrażeń znajduje się na MSDN.com.
Jak to zastosować w praktyce?
Na tym joggerze był problem z obsługą display: table-cell; w IE. Problem ten rozwiązałem poprzez stworzenie zmienionego arkusza stylów (CSS) zawierajacego odpowiedniki tego argumentu w css1. Oczywiście, nie daje mi to DOKŁADNIE tego samego rozwiązania jednak w połączeniu z zamienieniem PNG na JPG sprawia, że strona staje się czytelniejsza w IE.
Gość odwiedzający tę stronę, korzystając z IE zobaczy także napis, którego nie zobaczą inni użytkownicy, używający innych przeglądarek:
Jeśli widzisz ten tekst, znak to, że używasz przeglądarki Internet Explorer. Czy nie sądzisz, że czas już najwyższy wspomóc rozwój sieci i zmienić przeglądarkę na nowoczesną i bezpieczną?
Jakie może mieć to zastosowania?
W moim przypadku jest to dogrywanie innego arkusza stylów oraz wyświetlanie drobnego kodu html. Jednak można dzięki komentarzom warunkowym zmieniać całkowicie wystrój stron, uruchamiać skrypty (także te potencjalnie groźne) itd.
Zalety?
Przeglądarki które nie rozumieją komentarzy warunkowych, oraz nie potrafiłyby zrobić nic sensownego z kodem w nich zawartym - nie będą marnować pasma na ściąganie danego kodu, nie będą zajmować komputera próbą liczenia i renderowania zawartego w komentarzu kodu.
Podsumowując - jest to wg mnie najbardziej elegancki i czysty sposób dostosowania stron do rynkowych realiów. Na pewno nie powinien posłużyć w celach “promocyjnych” IE, ale być może oszczędzi choć części design’erów wysiłku związanego z pisaniem stron wizualnie ładnych i kodowo/semantycznie poprawnych.
Białoruś gani USA za uchybienia w wyborach, za chwilę dwa miasta będą mieć sportową ucztę - piłkarskie derby, a media nie mogą się zdecydować czy Arafat umarł, czy jeszcze żyje.
W derbach działacze i piłkarze zapowiadają ostrą walkę i proszą o spokój na trybunach, natomiast co i rusz kibice zapowiadają zamknięte stadiony czy spalone samochody.
Władzom miasta byłoby to oczywiście na rękę - w końcu po co inwestować w stadiony, w bezpieczeństwo. Najlepiej po prostu zamknąć. Do czasów oczywiście kolejnych wyborów, kiedy naprędce trzeba będzie przekonać do siebie elektorat.
Wtedy będzie mizianie się z klubami, obiecywanie sponsorów i “bywanie” (wszak trzeba “być i bywać”).
A nad wszystkim unosi się cień upiora XX wieku. Znak czasu? Znak może jak najbardziej, po Wielkim Krzyżu i komecie, końca czasu? Fin de siecle, danse macabre i “wszystkie te chwile przeminą, jak łzy na deszczu - czas umierać” (vide Łowca Androidów).
Uważajcie, nim wyjdziecie z domu sprawdzcie czy pod łóżkiem nie leży złoty róg a nuż za drzwiami czeka na nas chochoł..?
O 4:30 IRC to zdecydowanie martwe miejsce…
Choć bardzo lubię tę ciszę… “gdy nadchodzi noc i wszystko się uspokoi, mogę zacząć leczenie siebie. Z samego siebie”…
Krok za krokiem, godzina za godziną, staram się iść przed siebie. Buduję swój świat na nowo.
Oddech za oddechem. Wiem, wiem.. powinienem wyjść już z przeszłości, optymistycznie spojrzeć w przyszłość
Życie daje mi kolejną szansę, grzechem byłoby nie skorzystać, ale…
Mgnienie za mgnieniem, łza po łzie…
W każdej kobiecie widzę Ciebie, czy to nie chore?. Nie ważne czy na ulicy, w pubie, w telewizji, na billboardzie. W tej mnie kuszącej, w tej się przede mną rozbierającej. W każdej z nich…
Zapomnieć…
Łatwiej przypomnieć sobie zmarłych, niż zapomnieć żywych…
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.