Po jednym z wpisów wróciły do mnie wspomnienia z jednen z debat designerskich nt. standardów i tworzenia stron “strict’owych”.

Pomijając tu oczywiście fakt, że strona się nie walidowała i fakt, że o tym pisałem parę linii niżej - co daje przeciętnemu użytkownikowi wejście na stronę i kliknięcie “validate”?

I mean, w rezultacie zwraca i tak uwagę tylko na “This page validates” albo “This page does NOT validate” - z reguły nawet nie patrząc na błędy, nie mówiąc już o kodzie.

Idąc tym tropem - czym jest validator? Kawałkiem umiarkowanie użytecznego bezmyślnego programu, that’s all. Umiarkowanie użyteczny i bezmyślny, bo on sprawdza tylko poprawność użytych tagów, argumentów i w umiarkowanym stopniu semantykę, ale nie analizuje czy dany kod jest faktycznie poprawny i zgodny ze standardami.

Przykład? Ależ bardzo proszę.

Załóżmy, że chcemy zrobić menu, z 3ema pozycjami a, b, c. Jedna osoba zrobi tabelę na jedną kolumnę i trzy wiersze. Druga osoba zrobi 3 div’y, trzecia osoba zrobi 3 div’y osadzone w jednym, czwarta zrobi div’a i pooddziela wpisy przez break rule, piąta poprzez paragrafy, szósta zrobi listę nienumerowaną, siódma numerowaną a ósma też na coś wpadnie.

Jeśli napiszą nagłówki dokumentu poprawnie i dodadzą slashe na końcu pojedynczych tagów, przepuszczą przez walidator okaże się, że każda z wersji jest Valid!

I dochodzimy do pytania, na które wtedy również próbowaliśmy odpowiedzieć - “zatem gdzie tkwi różnica?”

P.S. To niezupełnie pytanie retoryczne ;)

P.S.2 Już jest walid ;)