Szkoda, że nie nagrywam… takiej komedii dawno nie widziałem
(…)Z nim będziesz szczęśliwsza,
Dużo szczęśliwsza będziesz z nim.
Ja cóż
Włóczęga, niespokojny duch.
Ze mną można tylko
Pójść na wrzosowisko
I zapomnieć wszystko.
Jaka epoka, jaki wiek.
Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień.
I jaka godzina
Kończy się,
A jaka zaczyna.
Ze mną można tylko
W dali zniknąć cicho
…
Komentarz do artykułu o potencjalnych trenerach polskiej kadry siatkarzy
“MOIM ZDANIEMPOLACY NIE NADAJA SIE DO NICZEGO NO JEDYNIE DO WALKI ALE O TRENERACH TO JA NIE MAM ZDANIA
Cogito ergo *puff*?
Czytając o Half Life 2 znalazłem informację, że autorzy gwarantują kilkanaście godzin rozrywki. Jeden poziom ma jakoby “wystarczać” na ok. 3 godziny.
Nie grałem w HL2, VTM jest oparty o engine HL2. Jeśli tak samo “dobry” jak w HL2 to mam pewne spostrzeżenie.
Tytuł “Half Life” nabiera nowego znaczenia - “you spend Half of your Life (^square) waiting for this fucking game to load its goddamn, fucking, levels”.
Poziomy są malutkie, grafika wcale nie powala (świeżo po ukończeniu Far Cry opartego o tragiczny engine Deus Ex, stwierdzam że jest przeciętna).
Dodatkowo, te malutkie poziomy potrafią się ładować po kilka/kilkanaście sekund co jest niesamowicie przykre w momencie gdy misja sprowadza się do odwiedzenia większej ilości miejsc (czyli 90% zadań).
Wygląda to wtedy mniej więcej tak: jesteś na ulicy, wchodzisz do budynku - loading - idziesz, w międzyczasie engine swapuje tekstury, dogrywa je w momencie jak idziesz (okazuje się, że 512mb ddr ram i 128mb ram na karcie graficznej to za mało), dostajesz zadanie, wychodzisz z budynku - loading - idziesz ulicą, znów dogrywają się tekstury, swap, wchodzisz do budynku - loading - musisz zejść na sam dół budynku - loading - wykonujesz zadanie, musisz wrócić do zleceniodawcy - loading - parter, wychodzisz z budynku - loading - znów dogrywają się tekstury, wchodzisz do budynku - loading - znów tekstury, zadanie wykonane, dostajesz kolejne - loading -…
Podsumowując - faktycznie poziom może “wystarczyć” na 3 godziny grania. 1.5 godziny to samo doczytywanie poziomu i tekstur
PS1. Testowane na Athlon XP 2000+, 512mb ram, gf4ti4200 128mb
PS2. Na sieci znalazłem wiele zarzutów, że gra jest “choppy” (skacze, przycina się, dzieją się różne dziwy z teksturami i dźwiękiem). Wiele osób myślało, że to coś z dźwiękiem - nie. To nie dźwięk. To gra zajmuje średnio 700-800mb ram (wg LEM, dystrybutora w Polsce, wystarczy 128 - haha). Biorąc pod uwagę, że niewiele osób ma tyle ramu i biorąc pod uwagę filozofię zarządzania ramem w Windows - większość z tych zasobów idzie przez pamięć wirtualną, nie dość że wolną to dodatkowo obciążającą procesor.
“Na maturze jezyk polski nie powinien byc obowiazkowy”
Ze tak powiem - bosz
Orange Ribbon do karamby.
Dostałem właśnie propozycję z rodzaju “nie do odrzucenia”. Z rodzaju tych, o które tak kiedyś chciało mi się walczyć.
Powrót do komercji, powrót do realizacji marzeń.
Powrót do zarwanych nocy, powrót do braku kreatywności i słuchania przełożonych… jeszcze nie odespałem poprzednich 3 lat.
Lurker McLurker writes “The BBC and the Register report that the UK Government’s Department for Work and Pensions attempted to upgrade seven PCs from Windows 2000 to Windows XP, and ended up with BSODs on over 60,000 machines. I wonder if the National Health Service is regretting awarding Microsoft a £500 million contract now.”
Flame on!
Rozmowa o demoscenie, dawnej.
23:06:11 Pewien_znany_muzyk_wywodzący_się_ze_Sceny
taka refleksja teraz
23:06:15 Pewien_znany_muzyk_wywodzący_się_ze_Sceny
sam sie juz tak naprawde
23:06:18 Pewien_znany_muzyk_wywodzący_się_ze_Sceny
zaczynam zastanwiac
23:06:49 Pewien_znany_muzyk_wywodzący_się_ze_Sceny
co tak naprawde pchalo tych wszystkich ludzi do tego .. to co napisalem ? .. moze do konca sam jeszcze tego mechanizmu nie pojmuje
Ja sądzę, że lemingi też tak naprawdę nie wiedzą co je pcha…
Yesterday I saw the ghost
Of my shaded past
(S)He was standing by my window
Looking kind of lost
(S)He said : “I’ve travelled across the oceans
Of time and space
Just to say I love you
I still can’t forget…”
Nazywam się Tomasz Staniak, zajmuję się prowadzeniem/tworzeniem projektów internetowych. Na blogu przeczytasz o tym, co mnie interesuje a także z czym jestem związany zawodowo.